1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... opowieść.
    
    – A miało być krótkie... – odezwał się pan Marcjan.
    
    – Rzeczywiście – powiedziałem, sięgając po moją szklankę wody mineralnej – sądziłem, że nie ma tu dużo do opowiadania, a jednak...
    
    – Ciekawa przygoda – dorzucił jeszcze pan Marcjan.
    
    – Z pewnością, z pewnością – potwierdziła wesoło pani Ala, kilkukrotnie kiwnąwszy przy tym potakująco głową.
    
    – No, no – to głos pani Julii – chciałam pana zbesztać za takie kontakty z kuzynką, moją imienniczką zresztą. – W tym momencie szeroki uśmiech zagościł na jej twarzy. – Skoro jednak dziewczyna była szczęśliwa, to niech tam... – machnęła ręką – w życiu i tak ma się mało okazji do szczęścia więc co sobie tej jednej chwili żałować.
    
    Po tych słowach zapadła cisza. Jedynym dźwiękiem docierającym teraz do naszego zakątka był nadal niezmordowanie szalejący deszcz. Wsłuchując się w ten szum wyobraziłem sobie jak tysiące kropel nieodwołalnie kończy swój żywot z cichym szumem westchnienia uderzając w trawiastą ziemię. Te, które miały mniej szczęścia z pluskiem jakby zdziwienia rozbijały się o betonowy chodnik, a te które miały najmniej szczęścia natrafiając w metalowe okapy okien z głośnym okrzykiem rozpaczy zamieniały się w fontannę drobnych kropelek. Popijając wodę pomyślałem, uśmiechając się do siebie, że nie trzeba było jej kupować, wystarczyło wystawić szklanki na zewnątrz.
    
    – Może mała przerwa na papieroska? – przerwał w końcu ciszę pan Marcjan.
    
    – To pan pali? – zawołała zdziwiona pani Marysia.
    
    – Staram się ...
    ... ograniczać, ale... – w tym miejscu pan Marcjan rozłożył ręce równocześnie wzruszając ramionami.
    
    – Dobrze, robimy przerwę. Po takiej opowieści należy nam się chwila – poparła go pani Jola podnosząc się z fotela z uśmiechem skierowanym do mnie.
    
    Towarzystwo zaczęło nieśpiesznie podnosić się z foteli, równie niespiesznie udając się w kierunku głównego holu. Czekając aż panie pierwsze opuszczą nasz przytulny zakątek wspominałem w myślach jeszcze przez moment dalsze losy kuzyneczki i moje. Zauważywszy, że pan Marcjan również jeszcze nie wstał z fotela, czekając aż panie wyjdą, postanowiłem skorzystać z okazji i zapytać go o coś, co w jego historii nie dawało mi spokoju.
    
    – Panie Marcjanie – zacząłem – powiedział pan na koniec swojej historii, że „pani Magda była taką kobietą, która urzeczywistniła swoją fantazję erotyczną”. Była?
    
    – Tak rzeczywiście – gorzko uśmiechnął się pan Marcjan. – W 1980 roku, był to szczyt prac w rolnictwie, wracała samochodem do domu. W pewnym momencie z polnej drogi wyjechała maszyna rolnicza wymuszając pierwszeństwo. Pani Magda nie zdołała ominąć przeszkody. Nie jechała nadmiernie szybko, ale w tamtych czasach mało kto używał pasów bezpieczeństwa. Zmarła w szpitalu nazajutrz nie odzyskawszy przytomności. Miała zaledwie pięćdziesiąt osiem lat – westchnął. Myślałem, że to już koniec wypowiedzi, ale pan Marcjan jeszcze dodał: – Przyznam się, że chociaż od tamtych tragicznych wydarzeń minęło sporo lat, to nadal czasami brakuje mi pani Magdy.
    
    – ...
«12...333435...61»