1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... Musiała być niezwykłą kobietą – powiedziałem.
    
    – Taaak... była niezwykła – potwierdził pan Marcjan cytując: – „Quem di diligunt, adolescens moritur” – a widząc moje zdziwienie wyjaśnił: – „Ukochani przez bogów umierają młodo”. Sentencja wygłoszona przez Menandra, starożytnego poetę greckiego, zresztą przypisywana też innym.
    
    Zrobiło się pusto w zakątku więc też udaliśmy się do holu. Lenka stała tuż przy wyjściu, wpatrując się w deszcz.
    
    – Mama ma nieudaną wycieczkę – odezwała się, gdy stanąłem obok niej.
    
    – Trochę zmokną, ale może nie będzie tak źle – odpowiedziałem, obejmując Lenkę wpół, a dokładniej kładąc rękę na granicy jej spodenek.
    
    – Tylko proszę nie wypychać mnie za tyłeczek na ten deszcz – zwróciła się do mnie ze swoim uroczym uśmiechem.
    
    Zrozumiałem aluzję do pewnego fragmentu mojej opowieści. Lenka w tak delikatny sposób sugerowała, że objęcie jej to wszystko, na co mogę sobie pozwolić.
    
    Paręnaście minut później pan Marcjan zgasił niedopałek papierosa, co niechybnie zwiastowało koniec przerwy.
    
    – To teraz kto? – rzuciła pani Ala, gdy ponownie rozsiedliśmy się w fotelach.
    
    – Ostatnio nasza Lenka chyba się wyrywała – zażartowałem.
    
    – Właśnie, właśnie podchwyciła pani Agnieszka – chyba że nasza młoda towarzyszka nie ma jeszcze o czym opowiadać.
    
    W tej wypowiedzi zdawała się pobrzmiewać niewielka nutka zawiści.
    
    – Ale... może najpierw pani Jola albo pani Julia? – niespodziewanie odbiła piłeczkę Lenka.
    
    – Nie daj się prosić Lenka – wsparłem ...
    ... panią Agnieszkę.
    
    – Ale... trochę się wstydzę – burknęła uciekając gdzieś w bok wzrokiem.
    
    Byłem zdumiony. Nie sądziłem, że jest coś, co może zawstydzić tę dziewczynę.
    
    – Dobrze – ruszyła z odsieczą pani Jola – ja opowiem. Moja historia jest naprawdę krótka – tu rzuciła w moją stronę znaczące spojrzenie.
    
    – W takim razie słuchamy. – Odwzajemniłem uśmiechem spojrzenie kobiety.
    
    – Otóż wszystko zaczęło się już w pierwszej klasie podstawówki. Obie chodziłyśmy do tej samej klasy. Nasi rodzice dobrze się znali z pracy więc my siłą rzeczy zostałyśmy przyjaciółkami, można tak powiedzieć. Aśka, czyli Joanna została moją przyjaciółką taką „od serca” chyba w trzeciej klasie. „Dwie panny J”, jak niektórzy mówili o nas. Jej i moi rodzice dość późno wracali do domu, ale Aśka mieszkała tuż obok szkoły, na tej samej ulicy, ja dalej, więc często zaraz po szkole szłam do niej. Był jeszcze jeden powód odwiedzania Aśki. Miała fajnego brata. Strasznie mi się podobał. Wiem, „fajny” to słowo — wytrych, ale nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego go polubiłam, chociaż był starszy ode mnie o trzy lata z haczykiem. Może dlatego, że sama nie miałam brata? Właściwie od siostry również starszy o trzy lata, bo między „pannami J” były niecałe trzy tygodnie różnicy (ja byłam tą starszą). Gdy się nudziłyśmy, jak to psotnicom zdarzało się nam dokuczać bratu Aśki. Tym bardziej że był cierpliwy w stosunku do nas. Aż sama teraz się dziwię, że tak spokojnie znosił dwie rozwydrzone panny. Potrafiłyśmy ...
«12...343536...61»