-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... obie wpakować się do jego pokoju i robić wszystko, byle tylko nie mógł zająć się tym na co miał ochotę. Później, gdy wracał do domu po szkole i przygotowywał sobie kanapki w małej bądź co bądź kuchni, my się kręciłyśmy tam, zagadując go i przeszkadzając. Jak czasem miał nas już dość, łapał za ścierkę i dostawałyśmy nią po tyłkach, oczywiście nie bił mocno, tylko aby nas wykurzyć, a my wówczas z piskiem uciekałyśmy z kuchni. Aśka uciekała od razu, gdy widziała, co się dzieje. Ja się ociągałam, bo nie ukrywam, bardzo mi się podobało, jak tak dostawałam od niego ścierką po tyłku. Czas jednak płynął nieubłaganie i stopniowo wyrastałyśmy z takich zabaw. Pamiętam, miałam wówczas trzynaście lat i przeżywałam okres fascynacji kuchnią. Wtedy każdorazowo, gdy byłam u przyjaciółki, robiłam jej bratu kanapki i gdy ten przychodził, miał już wszystko gotowe. Kiedyś Aśka powiedziała mi, że jej brat powiedział jej, iż mogłabym przychodzić codziennie, bo robię najsmaczniejsze kanapki. Omal wtedy nie pękłam z dumy. Jak wspomniałam, czas leciał. W wieku czternastu lat tu i tam się „zaokrągliłam”, miałam malutkie, ale zgrabne cycuszki, z czego byłam zadowolona, szczególnie że Aśka nieco „ociągała się” z dojrzewaniem, ale i ona wkrótce zaczęła się „zaokrąglać”. Wtedy niespodziewanie zabawa w „klepanie po tyłku” wróciła. Trochę inaczej. Chłopak po prostu czasami łapał mnie dłonią albo klepał po pupie. Niedługo przed wydarzeniami, które chcę opisać, nawet łapał mnie dość nisko za tyłek i ...
... jeszcze lekko ściskał. Tu zaznaczę, że byłam „oswojona”, ufałam mu, traktowałam niemal jak własnego brata, dlatego pozwalałam mu na więcej niż normalnie. Mimo to takie akcje wzbudzały we mnie, jak to ująć... nieco naruszały moją godność... może nie, raczej budziły mieszane uczucia. Chociaż sam fakt złapania mnie za tyłek nie sprawiał mi przykrości. Mieszane uczucia może dlatego, iż jak mi się wydawało, pozwalał sobie na zbyt wiele wobec mnie, ale równocześnie było to przyjemne, nawet podniecające jak znajdowałam w odpowiednim nastoju. Jednak zwykle w takiej sytuacji kończyło się to piśnięciem z mojej strony – pani Jola uśmiechnęła się do tego wspomnienia – po czym odwracałam się i fukałam na niego oburzona. Czasami jak bardziej mi dokuczył potrafiłam nawet syknąć jak jadowita żmijka, ha, ha. Kto wie, czy te moje fukanie, a tak naprawdę przeważnie udawana irytacja, nie działały na niego prowokująco i nie robił tego celowo, aby ową irytację wywołać. Czasami mówił mi w takich okolicznościach: „uroczo się złościsz”. Oczywiście robił takie rzeczy wyłącznie, gdy siostra nie widziała. Pewnej soboty akurat nie zastałam przyjaciółki, chociaż byłyśmy umówione, po prostu spóźniała się, postanowiłam zaczekać. Po kilku minutach ktoś zapukał. Wybiegłam do przedpokoju, myśląc, że to Aśka. Okazało się, że to jakiś facet do ich rodziców. Brat Aśki zaczął z nim rozmawiać stając obok mnie i obejmując w talii. Nie wzbudziło to we mnie żadnych podejrzeń, ot taki przyjacielski gest. Dopiero gdy facet ...