-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... wychodził, a ręka chłopaka powędrowała na moją pupę, rzuciłam mu pełne zaskoczenia spojrzenie, bo zaczął mnie po prostu macać po tyłku. To już zdecydowanie wykraczało poza przyjaźń. Nie było przykre, raczej dziwne dlatego od razu się nie wyrwałam. Poza tym wydawało mi się, że przepełnione dezaprobatą spojrzenie powinno wystarczyć. Jednak gdy chłopak zaczął poczynać sobie śmielej wsuwając palce między uda, cicho pisnęłam z przestrachu i wyrywając się pobiegłam do pokoju Aśki. Miałam mętlik w głowie, nie wiedziałam co o tym sądzić. „Przyjacielskie klapsy” to co innego. Przyzwyczaiłam się do nich od dziecka, były nawet fajne, ale to? To było po prostu chamskie dobieranie się do mnie. Nie powinien czegoś takiego robić bez mojej zgody. Może byłam bardziej zbulwersowana tym brakiem szacunku do mnie niż samym obmacywaniem. Nie wiem. Po paru minutach zdecydowałam, że wystarczy na dziś tych wrażeń i czas wracać do domu. Z koleżanką zobaczę się przecież w szkole w poniedziałek. Już przy drzwiach wyjściowych powiedziałam grzecznie „cześć” uśmiechając się do chłopaka, aby nie pomyślał, że żywię do niego urazę za to obmacywanie. Byłam wrażliwą dziewczynką i nie chciałam, aby było mu głupio z tego powodu. Wówczas nagle mnie pocałował. Nie tak w policzek, na pożegnanie, a cmoknął w usta. Zamarłam w bezruchu zdezorientowana. Wtedy ponownie pocałował, tym razem próbując wcisnąć język mi do buzi. Gwałtownie odskoczyłam w tył, opierając się plecami o drzwi aż zadudniły. Zanim zdołałam ...
... ochłonąć i cokolwiek zrobić czy powiedzieć, chłopak wsadził mi rękę między nogi i zaczął obmacywać. Byłam w grubych dżinsach, ale nie sposób było nie czuć, co on wyprawiał. Do tej pory bezgranicznie ufałam mu, był dla mnie jak brat i chyba dlatego nie docierało do mnie w pełni co naprawdę się dzieje. Po prostu moja świadomość odrzucała myśl, że mógłby mi wyrządzić jakąś krzywdę. Stałam kompletnie skołowana oparta o drzwi, bez najmniejszego ruchu, zdziwiona i nierozumiejąca co i po co on to robi. Właściwie co i po co wiedziałam, miałam czternaście lat, tylko nie rozumiałam, dlaczego mi to robi. Dopiero gdy zaczął rozpinać mi spodnie zaczęłam nieudolnie się bronić, bo nadal nie docierało do mnie, że coś złego się dzieje, a może po prostu mój umysł odrzucał to jako niemożliwe. Tak czy inaczej, traktując to jeszcze jako głupi żart powiedziałam: „nie wygłupiaj się, puść mnie”. W odpowiedzi chłopak przycisnął mnie mocno do drzwi i zaczął wsuwać rękę pod majtki. Dopiero teraz dotarła do mojej świadomości groza sytuacji i przestraszyłam się nie na żarty. Nie krzyczałam, przestraszonym i oburzonym głosem pojękiwałam tylko „zostaw”, „puszczaj”, „co robisz” i podobne rzeczy, równocześnie próbując wyrwać mu się lub chociaż wyciągnąć jego rękę z majtek. Co jednak mogła zrobić szczupła czternastolatka naprzeciwko silnego, wysportowanego siedemnastolatka. Przegrywałam walkę. Jednak w chwili, gdy jego place sięgnęły mojego kwiatuszka, instynktownie, to był impuls, nie wiem nawet skąd wzięło się we ...