-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... mnie tyle siły, odepchnęłam go. Bałam się, żeby znów mnie nie złapał więc szybko otworzyłam drzwi i pędem puściłam się w dół klatki schodowej, po drodze tylko, nawet nie pamiętam w którym momencie, zapinając guzik od spodni, żeby mi nie spadły. To było pierwsze piętro. Zatrzymałam się dopiero przy wyjściu z klatki schodowej. Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. I coś w tym jest. Przed wejściem do klatki schodowej stało dwóch chłopaczków, młodszych ode mnie, może dwunastoletnich. Gdy tylko stanęłam w drzwiach, jeden z nich od razu powiedział do drugiego: – Obaj natychmiast wbili oczy w moje krocze, a ja cała czerwona rzuciłam się do suwaka spodni. Zanim jednak dopięłam go, drugi powiedział na cały głos: – I obaj zarechotali a mnie wcale nie było do śmiechu, bliżej do płaczu. W poniedziałek, w szkole, jak mogłam, unikałam tematu „co po szkole”. Na dużej przerwie już się nie dało. Początkowo nie chciałam mówić Aśce, dlaczego nie mogę iść dzisiaj do niej, w końcu jednak wyciągnęła ze mnie, co się stało. Nie muszę mówić jak bardzo była zbulwersowana. Zgodziła się ze mną, abym na razie jej nie odwiedzała. Po lekcjach jednak stwierdziła, że nie można tak tej sprawy zostawić i niemal na siłę zaciągnęła mnie do siebie. Gdy tylko jakąś godzinę później brat wszedł do domu, wyszła do przedpokoju, ciągnąc mnie za sobą. Dosłownie ciągnąć, bo trochę opierałam się obawiając tego spotkania. Nie uwierzycie, co się stało. Podeszła do brata i bez żadnego ostrzeżenia ...
... zdzieliła go w twarz. I to tak, że chłopakiem zachwiało. Wtedy kopnęła go... w dupę, tak mocno, aż biedak oparł się o ścianę. Odwrócił się do nas z ogłupiałą miną. Mówię wam, do dziś pamiętam ten wyraz jego twarzy. Widok bezcenny! Aśka nie dała mu jednak nic powiedzieć, tylko wrzasnęła: – – Tu gwałtownym ruchem ręki wskazała na mnie. Nigdy do tej pory nie widziałam tak wściekłej przyjaciółki. Braciszek przez dłuższą chwilę patrzył to na mnie to na siostrę, aż wreszcie odezwał się do mnie: – Byłam tak zszokowana tym, co zobaczyłam, że nie mogłam wydusić z siebie słowa. Pokiwałam tylko głową, że przyjmuję przeprosiny. – – zarządziła już spokojniej Aśka. Trochę się bałam, ale wyciągnęłam w kierunku chłopaka swoją chudą łapkę. Ten lekko ją uścisnął, aż nawet z ulgą się uśmiechnęłam. Byłam pod ogromnym wrażeniem tego, co Aśka zrobiła. Raz, że się nie bała, ja bym się nigdy nie odważyła, a dwa, że ma taką władzę nad starszym bratem. Aby uprzedzić pytania, powiem, że chłopak już się mnie nie czepiał. Co najciekawsze w tej sprawie... Brat Aśki bardzo mi się podobał, znaliśmy się praktyczne od dziecka... I powiem wam... znając siebie, gdyby inaczej podszedł do mnie, na przykład objął, przytulił, pogłaskał po główce, dał jakiegoś kwiatuszka, to z czasem uzyskałby ode mnie dobrowolnie to wszystko, co chciał wziąć siłą, a nawet więcej. Jak sądzę, dałabym mu się nawet rozdziewiczyć – tu pani Jola zaśmiała się. – A tak... – kontynuowała – jego reputacja w moich oczach ...