1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... legła w gruzach – westchnęła kończąc opowieść.
    
    – Życie niesie niespodzianki – skomentowała filozoficznie pani Ala.
    
    – A młoda, niedoświadczona dziewczyna nie zawsze jest w stanie sama sobie poradzić z wyzwaniami losu. Dobrze, że miała pani taką przyjaciółkę – westchnęła pani Agnieszka, kończąc niejako myśl pani Ali.
    
    – A miała być krótka historia – zauważyłem, uśmiechając się do pani Joli.
    
    – Ale się starałam – odparowała zarzut.
    
    – Rzeczywiście była odważna ta pani przyjaciółka – odezwała się pani Julia.
    
    – A tak. Przecież taki umięśniony, prawie dorosły chłopak, mógłby bez trudu nie tylko mnie, ale nawet dwóm takim chudym czternastolatkom jak my, przewiercić tyłeczki. Nawet byśmy nie pisnęły – dopowiedziała pani Jola.
    
    – Przewiercić tyłeczki – powtórzyła ze śmiechem pani Ala, najwyraźniej rozbawiona określeniem użytym przez panią Jolę.
    
    – No tak – pani Jola również się uśmiechnęła. – Teraz, z perspektywy lat, to może wydać się zabawne, ale wtedy gdy tak się do mnie dobierał naprawdę byłam przerażona. A potem dumna z przyjaciółki i pełna podziwu dla niej, że tak sobie poradziła.
    
    – Tak patrzę, drogie panie, że wcześnie rozpoczęłyście przygody z chłopakami. Ja dopiero w wieku siedemnastu, prawie osiemnastu lat zaliczyłam pierwszego swojego chłopaka – odezwała się pani Julia.
    
    – O, zdaje się, że pani Julia się zgłasza – rzucił pan Marcjan jak zwykle uśmiechając się pod wąsem.
    
    – No to słuchamy, pani Julio – poparła pana Marcjana pani Agnieszka.
    
    Pani ...
    ... Julia z uśmiechem na twarzy wygodniej usadowiła się w fotelu i rozpoczęła swoją historię.
    
    – Moje kłopoty, w cudzysłowie kłopoty, zaczęły się w wieku piętnastu lat, gdy trafiłam do liceum. Poznałam tam Baśkę, koleżankę z klasy, która bardzo przypadła mi do gustu i wzajemnie. Ja byłam taką spokojną dziewczyną. Nie byłam nieśmiała, po prostu nie byłam rozrywkową panienką. Baśka za to okazała się pełna temperamentu i miewała niekiedy naprawdę szalone pomysły, czasami i mnie w te swoje szaleństwa wciągając i szokując. Nawiasem mówiąc, nadal jest moją przyjaciółką. Gdy skończyła się pierwsza klasa zaprosiła mnie do siebie, na wieś, na wakacje. Pierwszego razu byłam u niej dwa tygodnie, ale w następnych latach spędzałam większość wakacji. Zaglądałam tylko do domu, zwykle raz w tygodniu, gdy przyjeżdżało się do miasta po zakupy, wyłącznie po to, aby rodzice nie zapomnieli, że mają córkę. – Na twarzy pani Julii zagościł szeroki uśmiech. – Baśka mieszkała na wsi niedaleko mojego miasta, jakieś osiem kilometrów. Można było tam dojechać autobusem miejskim, a dokładniej w pobliże. Autobus zatrzymywał się na szosie przy skrzyżowaniu. W prawo była dość spora wieś, natomiast droga w lewo prowadziła do oddalonej o ponad kilometr małej wioski, prawie kolonii. Tam właśnie, zaraz w pierwszym domu z brzegu mieszkała Baśka. Od przystanku miałyśmy do przejścia tą drogą kilometr, podobno dokładnie tysiąc dwieście metrów, ale dla dwóch młodych dziewczyn taki kawałek drogi to pestka. Jak wspomniałam ...
«12...383940...61»