1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... wieś była malutka, ale za to pięknie położona, nad... jakby to powiedzieć... nad taką małą rzeczką. Wody tam było co najwyżej po kolana. Przepływała może sto metrów od domu Baśki takim zakolem i dalej płynęła prosto obok wsi. Gdy wybierałyśmy się nad rzeczkę zawsze mówiłyśmy „idziemy na zakole”. Właśnie tam znajdowało się pewne miejsce, niewielkie, akurat dla nas, gdzie trawiasty brzeg schodził dość stromo do rzeki, ale można było tam się położyć i opalać będąc równocześnie niewidocznym z dala. Dookoła rosły krzaki i drzewa, naprzeciwko był praktycznie tylko lasek, więc miejsce dobrze było osłonięte przed wścibskimi oczami. Taka prywatna malutka plaża akurat dla nas dwóch dziewczyn, no jeszcze najwyżej dwie osoby by się zmieściły. Nikt tu nie zaglądał, bo wszyscy, w tym nieliczni letnicy szli na drugi koniec wsi, gdzie była duża w porównaniu z „naszą” plaża z prawdziwym żółtym piaskiem. – Pani Julia przerwała na kilka sekund, wyraźnie zastanawiając się nad dalszym biegiem historii. – Jak mówiłam po pierwszej klasie zaprosiła mnie i oczywiście moich rodziców też, do siebie. Powiedziała, wyobraźcie sobie, że mogę u niej zostać na całe wakacje! A mnie w to graj, bo u nas się nie przelewało i dotychczas rzadko gdzieś dalej wyjeżdżałam w wakacje. Jednak rodzice odnieśli się sceptycznie do tej propozycji. Uważali, że nie powinni obcych ludzi obciążać kosztami utrzymania mnie i to pomimo że zapewniłam rodziców, iż będę mało jadła. – Pani Julia rozbawiona wspomnieniem rozejrzała ...
    ... się po słuchaczach. – Ostatecznie pojechaliśmy na sobotę i niedzielę. W niedzielę po południu, gdy moi rodzice zdecydowali, że czas wracać, zaczęłam marudzić, aby pozwolili mi dłużej zostać. Poparli mnie rodzice przyjaciółki. Jej mama starała się przekonać moich:
    
    –
    
    – Uśmiechnęła się ciepło do swojej córki i widząc niezdecydowanie mojej mamy, dodała: –
    
    –
    
    – żarliwie odezwała się Baśka.
    
    –
    
    – zmiękła moja mama –
    
    – zaraz się zaniepokoiła.
    
    Aż zaczerwieniłam się ze wstydu, że mama traktuje mnie jak dziecko. Cóż, byłam jedynaczką. Na szczęście tato pośpieszył mi z odsieczą:
    
    –
    
    – napotkawszy jednak zatroskany wzrok mamy dodał: –
    
    Rano Baśka miała, jako że nie chodziła do szkoły, pewne obowiązki w gospodarstwie, ale przed obiadem jakieś dwie godziny miałyśmy dla siebie. Początkowo nic nie robiłam, jej rodzice nie chcieli angażować mnie do pracy, ale było mi głupio, że inni pracują, nawet jedenastoletni wówczas brat Baśki, Bartłomiej, czyli Bartek, więc też zaczęłam wdrażać się do pracy. Nawet nauczyłam się doić krowy. Ach, nie ma to, jak świeże, jeszcze ciepłe mleko prosto od krówki – rozmarzyła się pani Julia – w mieście takiego nie ma. Na drugi dzień świeciło pięknie Słońce, Baśka przed południem rzuciła hasło „idziemy na zakole”. Poszliśmy we trójkę, ja, Baśka i Bartek, który, jak tylko doszliśmy na miejsce zaczął taplać się w rzeczce. My zaczęłyśmy się rozbierać do opalania, ale Baśka nie byłaby sobą, gdyby czegoś nie wymyśliła.
    
    –
    
    – rzuciła ...
«12...394041...61»