1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... intymnych działań podkręciła moje podniecenie na jeszcze wyższy poziom. Już nie dałam rady być cicho i zaczęłam na głos pojękiwać, aż silny orgazm dosłownie rozłożył mnie na łopatki. Dyszałam tylko i nie miałam siły się ruszyć, gdy chłopak skończył. Za to było mi cudownie błogo jeszcze przez długi czas. Niestety chłopaki wkrótce opuścili nas. Wyrwali się tylko na chwilę z pracy w gospodarstwie.
    
    Bliźniaki nie mogli odwiedzać nas codziennie; gdy tylko się pojawiali, zaczynało się szaleństwo. Często we czwórkę przechodziliśmy na drugą stronę rzeczki i spacerowaliśmy po lasku. Bardzo przyjemnie mi się rozmawiało z moją połówką bliźniaków, którą to tak wspaniałomyślnie odstąpiła mi przyjaciółka. Czułam, że mogę być przy nim całkowicie sobą, że nie muszę mieć przed nim tajemnic. Czasami jak zboczyliśmy z utartej ścieżki, gdzieś w krzaki, lądowałam na plecach z podwiniętą spódnicą, a wtedy las zaczynały wypełniać nie tylko odgłosy dzikiej przyrody. Szybko obie zorientowałyśmy się, że na takie wypady do lasu, spódniczki są o niebo praktyczniejsze niż spodnie czy nawet krótkie spodenki. Raz jeden, gdy jeszcze się ubierałyśmy, a chłopaki czekali na nas w rzeczce, aby pójść do lasu, widząc, jak przyjaciółka męczy się z zakładaniem majtek, wpadłam na pomysł.
    
    –
    
    – szepnęłam do niej –
    
    – cicho zachichotałam.
    
    –
    
    – Baśka też prychnęła śmiechem, ponownie ściągając majtki z nóg.
    
    –
    
    – odezwali się zniecierpliwieni naszym grzebaniem się bliźniacy, pierwszą część wypowiadając ...
    ... razem, jak to im się zdarzało.
    
    –
    
    – zawołała Baśka. Obie zaraz zaczęłyśmy chichotać, widząc po minach chłopaków, że nic nie rozumieją.
    
    Od tego momentu na wypady do lasu z chłopakami, nie zakładałyśmy majtek. Za pierwszym takim wypadem byłam tak rozkojarzona, że nie mogłam na niczym się skupić. Podniecała mnie myśl, że chłopak mógłby wsadzić rękę pod spódniczkę i wsunąć palec w dziurkę, bo nic nie broniło dostępu do mojego skarbu, nawet ja sama, ha, ha. Potem się przyzwyczaiłam – uśmiechnęła się znacząco pani Julia. – Czasami udawałam niedostępną. Chłopak mnie łapał, a ja się wyrywałam i uciekałam, do momentu, w którym nieopatrznie stanęłam przy jakimś drzewie, o co w lesie nietrudno, ha, ha. Wtedy chłopak przyciskał mnie do drzewa obejmując, a ja zaraz się poddawałam. Był przecież silniejszy – mrugnęła okiem pani Julia – a z powodu drzewa za mną nie mogłam już uciec. Najpierw całował mnie w usta, z języczkiem a jego dłonie delikatnie zaczynały błądzić po moich piersiach. Bardzo lubiłam taki delikatny masaż, jest tak podniecająco przyjemny – rozmarzyła się pani Julia. – Później zsuwał się w dół po mnie i albo gwałtownie zadzierał spódniczkę, albo powoli odsłaniał moją tajemnicę. Jakiś czas patrzył na to, co odkrył, zerkając przy tym na mnie. Ja w tym czasie patrzyłam na niego z góry, lubieżnie się uśmiechając, czasami przestępując z nogi na nogę, aby zasugerować chłopakowi, że już nie mogę się doczekać. Wtedy zatapiał usta i język w moim skarbie, a wówczas przez moje ...
«12...484950...61»