1. Deszczowe historie


    Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor

    ... tę stratę. Potem z kwadrans pogadałyśmy jeszcze z chłopakami, zanim opuścili nas. Obu dałam po buziaku na pożegnanie, „swojego” mocno przytuliłam szepcząc do ucha „dzięki za wszystkie przyjemne chwile”. Nikt jeszcze nigdy nie dał mi tyle przyjemności... I zostałyśmy same. Zrobiło się jakoś pusto i smutno. Nawet Słońce już jakoś nie cieszyło.
    
    –
    
    – odezwałam się.
    
    –
    
    – Baśka odwróciła się wystawiając teraz tak jak ja tyłek do Słońca.
    
    –
    
    – zachichotałam. –
    
    –
    
    – trafnie zauważyła przyjaciółka.
    
    –
    
    – potwierdziłam i obie przez dłuższą chwilę się śmiałyśmy. Potem dodałam: –
    
    –
    
    – ponownie zachichotała.
    
    –
    
    – mruknęłam.
    
    –
    
    – zapewniła mnie.
    
    –
    
    – jęknęłam.
    
    –
    
    – prychnęła rozbawiona –
    
    – już nie mogła się powstrzymać od śmiechu.
    
    –
    
    – mruknęłam z wyrzutem w głosie, obolała na samą myśl, że mogłabym jeszcze...
    
    –
    
    – prowokowała po minucie, gdy już zdołała się uspokoić.
    
    –
    
    – Westchnęłam. –
    
    – uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
    
    Rozmawiałyśmy tak jeszcze jakiś czas, gdy po ciszy, która zapadła w pewnym momencie, Baśka powiedziała:
    
    –
    
    Późnym wieczorem, gdy oglądałyśmy jakiś film w telewizji, a emocje z zakola opadły, Baśka szepnęła:
    
    –
    
    Też odczuwałam lekki wstyd, ale do Baśki powiedziałam:
    
    –
    
    Mówiąc te słowa, wtedy jeszcze nie wiedziałam, obie jeszcze nawet nie przeczuwałyśmy, jak bardzo są prawdziwe. Były to jedyne tak szalone moje wakacje i ostatnie takie beztroskie.
    
    Na drugi dzień po śniadaniu ...
    ... spakowałam się, pożegnałam z gospodarzami, wdzięczna za tak cudowny pobyt i gościnę, po czym w towarzystwie Baśki i Bartka udałam się na przystanek. Bartek oczywiście po rycersku niósł mój bagaż.
    
    Na przystanku byliśmy tylko my. O tej porze w niedzielę mało kto jechał. Do odjazdu miałam jeszcze jakieś piętnaście minut. Staliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Kilka minut przed odjazdem powiedziałam:
    
    –
    
    Wyściskałam i obcałowałam przyjaciółkę, a potem przytuliłam się do Bartka i daliśmy sobie po buziaku na do widzenia.
    
    –
    
    – zawiedziona odezwała się Baśka –
    
    –
    
    – zapytałam i oboje spojrzeliśmy na Baśkę.
    
    –
    
    – odrzekła.
    
    Spojrzałam na jak mi się wydało zdezorientowanego Bartka. Nim jednak coś się wydarzyło, siostra dodała rozbawiona:
    
    –
    
    Spojrzałam ponownie na Bartka, który wyraźnie się zarumienił.
    
    –
    
    – zapytałam niedowierzająco, czym wywołałam jeszcze większe zmieszanie na twarzy chłopaka. Niewiele myśląc zbliżyłam się i złożyłam na ustach Bartka namiętny pocałunek. Bez języczka, ale namiętny.
    
    –
    
    – znowu odezwała się Baśka –
    
    – Po krótkiej przerwie uzupełniając –
    
    –
    
    – powiedział Bartek, chyba chcąc odwrócić uwagę od siebie.
    
    Rzeczywiście, pojazd widoczny w oddali leniwie zbliżał się do przystanku, tak wolno, iż wydawać by się mogło, że zupełnie nie ma na to ochoty. Ten widok wywołał we mnie takie jakieś nieokreślone uczucie smutku, jakby coś właśnie się kończyło, coś, co więcej już się nie powtórzy.
    
    Obie załapałyśmy się na uniwerek, ale na ...
«12...515253...61»