-
Koszt uzyskania
Data: 18.04.2023, Kategorie: fan fiction, star wars, gwiezdne wojny, Autor: AFter
Knajpa na Bental II nie należała do miejsc, w których można było spotkać porządnych obywateli. Zresztą nie różniła się tym od całej planety – niewielkiej, nie budzącej zainteresowania nikogo, poza takimi, którzy najchętniej uciekali przed cudzym zainteresowaniem. Dlatego też wysoka, otulona ciemnym płaszczem kobieta rozglądała się niechętnie po wnętrzu. Nie lubiła takich miejsc, nie pasowały one do charakteru istoty, dla której najważniejsze były zależności między istotami żywymi a naturą. Ale nawet dla niej nadchodziły sytuacje, kiedy musiała przełamać własne niechęci. Szła powoli, pewnym krokiem, nie chcąc wzbudzać niczyjej uwagi. W takich miejscach jak to nie było to wskazane. Knajpa pełna była szumowin ze wszystkich części galaktyki, najróżniejszych ras i gatunków. Jeśli coś je łączyło, to na pewno niechęć do częstego mycia – wrażliwy nos kobiety z trudem znosił to połączenie różnego rodzaju odorów, jednakowo nieprzyjemnych. Gdy dotarła do baru, zamówiła drinka, nie zdejmując wciąż z głowy kaptura. Obsługujący robot nalał jej niewielką szklankę. - Yalan Bom, nie mylę się? – spytała devoriańskiego mężczyznę, który siedział tuż obok. Czerwonoskóry, zaskoczony słowami, odwrócił się, odkładając na bok drinka. - Chyba mnie z kimś mylisz, skarbie, nazywam się... - Yalan Bom, najemnik z Asus, odpowiedzialny za zniszczenie ładunku narkotyków dla Huttów dwa miesiące temu – powiedziała cicho, tak cicho, by tylko on mógł usłyszeć. Patrzyła mu prosto w oczy, nie ...
... pozostawiając cienia wątpliwości na temat tego, że wie kim jest i że żadne gierki nie mają sensu. - Uspokój się – dodała, widząc, że nerwowo obserwuje okolice – Nie jestem tu po nagrodę, jaką Huttowie wyznaczyli za twoją głowę – odsunęła połę płaszcza, prezentując nieduży, okrągły i podłużny przedmiot przy pasie. - Jedi? – spytał Bom zaskoczony jeszcze bardziej. To słowo też wypowiedział cicho. W takich miejscach czasami bezpieczniej było być kimś z dużą nagrodą za własną głowę niż Jedi. - Myślę, że możemy porozmawiać, prawda? – spytała. - Jasne, ale nie tu – Bom najchętniej zwiałby jak najdalej. Przebywanie blisko Jedi wróżyło kłopoty. Przebywanie blisko kogoś, kto znał jego prawdziwą tożsamość, te kłopoty tylko podwajało. - Mam pokój w motelu niedaleko – powiedział – Chodźmy. Przez całą drogę Bom zastanawiał się, czy dałby radę jej uciec, ale wiedział, że szanse na to miał znikome. Był dobry w swoim fachu, ale jeśli nawet połowa tego co słyszał o Jedi była prawdziwa, to wolał nie ryzykować. Poza tym, jeśli znalazła go tu, to znalazłaby go pewnie i gdzie indziej. Wreszcie, skoro chciała tylko porozmawiać, jak twierdziła, to może nic złego go jednak nie czekało? Weszli do niewielkiego pokoju w jednym z licznych miejsc na Bental II, gdzie za garść kredytów można było wynająć pokój bez podpisywania czegokolwiek. Pokój nie należał do obszernych, a stojący pod ścianą, skromny majątek Boma sprawiał, że wydawał się jeszcze mniejszy. Niewielkie okno zasłonięte było ...