-
Koszt uzyskania
Data: 18.04.2023, Kategorie: fan fiction, star wars, gwiezdne wojny, Autor: AFter
... zatoczyło łuk, odbijając kolejny strzał. Shaak Ti znalazła się w wąskim wejściu do pokoju, a jej miecz odciął dłoń jakiegoś zamaskowanego typa. Bom nie tracił czasu i, złapawszy torbę ze swoim skromnym majątkiem, ruszył za nią. Gdy znalazł się na korytarzu, zlokalizował nadbiegającą grupę z jednej strony i momentalnie ruszył w drugą. Goniły go strzały z blasterów, ale żaden nie sięgnął celu, zatrzymany na tarczy szybszych od ludzkiego oka ruchów świetlnego miecza. Bom wypadł na zewnątrz. Tuż przed hotelikiem stał nieduży śmigacz, należący zapewne do łowców, którzy po niego przyszli. Podbiegł do niego, strzałem otworzył drzwi i wskoczył do środka. Rozciął miniaturowym laserem obudowę stacyjki i przyjrzał się uważnie temu, co było w środku. Na szczęście jako dzieciak uczył się kradzieży i uruchomiania takich pojazdów. Potrzebował paru chwil. Był pewien, że ta Jedi da mu nawet więcej. Nie przejmował się zbytnio tym, co się z nią stanie, sądził, ze da sobie radę. Kłopotów miał już aż za dużo, a teraz do ich długiej listy miało dojść zadawanie się z Jedi... o ile oczywiście przeżyje ktoś, kto będzie w stanie o tym mówić. Zlokalizował odpowiednie kabelki, przerwał je i połączył. Usłyszał warknięcie silnika. Bardzo dobrze, uśmiechnął się do siebie na ...
... myśl o tym, że nie wyszedł z wprawy. A może po prostu miał dobry dzień? Siadł na sterami i wtedy właśnie coś spadło na dach. Uniósł wzrok i zobaczył na sobą Shaak Ti, która stała na przezroczystym dachu śmigacza. Je niebiesko-białe montrale unosiły się nieco. Miała na sobie tylko przepaskę biodrową. W ręce trzymała nadal zapalony miecz świetlny. Chwilę potem miecz odbił strzał, który pomknął w ich stronę z drzwi hotelu. - Jedź do kosmoportu – krzyknęła – tam czeka mój statek. Zabieramy się stąd! - My? – spytał zaskoczony. - Oczywiście, że my. Zapłaciłam za twoją informację. Dobrze zapłaciłam, prawda? – dodała – Chcę mieć gwarancję, że nie była lipna. A teraz jedź! Bom nacisnął na gaz, zastanawiając się, czy nie lepiej byłoby zrzucić ją z dachu przy okazji jakiegoś ostrego zakrętu. Ale uniósł wzrok i przez przezroczysty dach ujrzał smukłe nogi i kształtne pośladki mistrzyni Jedi, odbijającej mieczem kolejne wymierzone w nich strzały. Nie, pomyślał. Miał na głowie i tak już tyle, że nawet czasowy pobyt w towarzystwie Jedi nie będzie czymś dużo gorszym. Właściwie, gdyby wszyscy Jedi tak wyglądali, może nawet zmieniłby zdanie na ich temat. Z takimi myślami kłębiącymi się w głowie, pomknął przez zaułki Bentala II w kierunku portu kosmicznego.