-
Koszt uzyskania
Data: 18.04.2023, Kategorie: fan fiction, star wars, gwiezdne wojny, Autor: AFter
... drewnianą zasłoną. Ściany, niegdyś białe, teraz ledwie pamiętały swoją dawną barwę. Shaak Ti weszła do środka i zrzuciła z ulgą płaszcz. Togrutanka spędziła cały dzień na nogach, szukając Boma i była po prostu zmęczona. Nie pytając nawet o zgodę, siadła na łóżku. Bom zamknął za sobą drzwi i stanął przed nią. - A więc, o co ci chodzi, Jedi? - Szukam pewnej osoby, a ty zdajesz się wiedzieć, gdzie ona jest. - A jeśli nawet, to skąd pewność, że ci to zdradzę? - Chcesz mi to powiedzieć – Shaak Ti spojrzała mu w oczy. - Daruj sobie, jestem odporny na te sztuczki – czerwonoskóry mężczyzna zmarszczył brwi – Jeśli chcesz coś wiedzieć, to musisz się bardziej postarać – to mówiąc, omiótł wzrokiem jej ciało. Togrutanki nie były takimi pięknościami jak Twileklanki, ale ta, z którą rozmawiał, z pewnością należała do najładniejszych przedstawicielek swojej rasy. Niebiesko-białe montrale górowały nad jej głową i spływały na dół, aż do piersi. Dwa białe kręgi obejmowały jej oczy i górne połowy jej czaszki. Jej cera była ceglana, nie tak wyraziście czerwona jak skóra Boma. Strój podróżny niespecjalnie ukrywał dwójkę kształtnych, okrągłych piersi oraz długie, smukłe nogi togrutanki. Stanowczo, było na co popatrzeć i w innych okolicznościach Bom pewnie zdobyłby się na komplement pod jej adresem. - Szukam Lyshy – wyjaśniła – a ty z nią współpracowałeś. Wiesz, gdzie może być. - Nie jest zwyczajem najemników wydawać swoich współpracowników na śmierć. - Nie chcę jej ...
... zabić. - Nie? Słyszałem, że zabiła Jedi. To logiczne, że chciałabyś się zemścić. - Jedi nie szukają zemsty – Shaak Ti nie dodała, że ofiarą była jej padawanka. Ale to niczego nie zmieniało. Chciała sprawiedliwości. Chciała schwytać morderczynię, postawić przed sądem i zamknąć w więzieniu. Shaak Ti nienawidziła zabijać i jeśli tego nie musiała robić, to nie robiła. - Nawet jeśli coś wiem, to jestem najemnikiem. Nie robię nic za darmo – Bom wiedział, że dyskusja na temat moralne w jego wydaniu nie ma sensu. Równie dobrze można było rozmawiać o uczciwości z Huttami. - Mogę zapłacić. - Tak, ale widzisz, kredytów po tym numerze z Huttami mam więcej niż mogę wydać. Jakbym zaczął nimi szastać, to zaraz by zaczęli na mnie dziwnie patrzeć. Więc chwilowo nie potrzebuję forsy. Możesz mi załatwić, że Huttowie dali spokój z nagrodą za moją głowę? - Nie – Shaak Ti odpowiedziała krótko i zgodnie z prawdą. Choć Jedi mogli dużo, to nawet dla nich pewne rzeczy były nieosiągalne, a gniew i mściwość Huttów nie bez przyczyny obrosły legendą w galaktyce. - No widzisz, to mamy problem. Ale myślę, że jest coś, czego nie mam, a co ty mogłabyś mi dać. - Co takiego? - Swoje ciało – Bom postanowił zagrać va banque. Odkąd zdjęła płaszcz, nie mógł oderwać od niej wzroku. Tutejsze dziwki były tanie, brzydkie i brudne, na dodatek nigdy nie było wiadomo, co od nich można było złapać. Ta wyglądała przy nich jak księżniczka. Na dodatek była Jedi. Bom miałby się czym chwalić do końca ...