1. Koszt uzyskania


    Data: 18.04.2023, Kategorie: fan fiction, star wars, gwiezdne wojny, Autor: AFter

    ... życia.
    
    - Czy ja się przesłyszałam? – spytała Shaak Ti, czując zaskoczenie i zażenowanie jednocześnie. Devorianie uchodzili za rasę bezczelnych pyszałków, ale...
    
    - Jeśli nie jesteś zainteresowana, to tam są drzwi – wskazał ręką wyjście – Skoro znalazłaś mnie, to Lyshę pewnie też znajdziesz.
    
    Shaak Ti wahała się. Wszystko wzywało ją do tego, żeby stąd wyjść i zostawić tego idiotę samemu sobie. Ale namęczyła się naprawdę mocno, żeby go znaleźć. Wszystko to miałoby pójść na marne, a ona musiałaby od nowa zacząć szukać Lyshy, która dużo lepiej niż Bom zacierała za sobą ślady. Nie, ten drań był dla niej jedyną szansa na złapanie morderczyni jej padawanki.
    
    - To zgadzasz się? – spytał, widząc, że nie wstaje i nie wychodzi.
    
    - Rób co chcesz – powiedziała cichym, beznamiętnym głosem.
    
    - Ech, nie zachowuj się jak teluriańska dziewica w noc poślubną – powiedział, siadając koło niej. Otoczył ją ramieniem i przyciągnął do siebie, całując. Jej duże, pełne wargi wyglądały zapraszająco. Otworzyła usta, niechętnie przyjmując jego pocałunek. Bom jednak nie przejmował się jej obojętnością. Wręcz przeciwnie, traktował to jak kolejne wyzwanie, którym często w życiu musiał stawiać czoła. Wiedział, że mógł po prostu pchnąć ją na łóżko, wziąć jak chciał i zostawić. Ale to byłoby za proste, na dodatek prymitywne. Tak mógłby się zachować Gamorreanin, ale on nie był takim prymitywem. Jego ręka przesunęła się po jej policzku, by następnie przejść wzdłuż jej biało-niebieskiego ...
    ... montrala.
    
    Shaak Ti poczuła lekki dreszcz, gdy Bom po raz pierwszy dotknął jej ciała. To było nowe, zupełnie inne i nieznane doświadczenie. Choć kodeks Jedi nie nakazywał jednoznacznie życia w celibacie, wielu tak właśnie interpretowało zakaz tworzenia związków wymagających zaangażowania emocjonalnego. Wśród Jedi byli tacy, który pozwalano, w drodze wyjątku, na jego łamanie, byli też i tacy, którzy łamali go świadomie i potajemnie. Shaak Ti przypomniała sobie o Ayli, którą często podejrzewała o to, ale dowodów naturalnie nie miała. Czy to, co robiła, było także złamaniem kodeksu? Nie, odpowiedziała sobie, przecież nie było w tym śladu emocji ani zaangażowania z jej strony. Dłoń Boma zsunęła się na dół, rozsuwając materiał jej szaty, sprawiając że spadł on z jej ramienia, odsłaniając nagą pierś togrutanki. Gdy jego palce dotknęły jej ciemnego sutka, Shaak Ti odruchowo wciągnęła powietrze.
    
    Bom nie tracił czasu. Całował jej kark i montrale, podczas gdy jego ręce powoli rozbierały mistrzynię. Wyczuwał, że pod wpływem jego dotyku mur całkowitej obojętności kobiety wydaje się lekko drżeć, choć do jego przebicia było jeszcze daleko. Nie mógł się oprzeć podziwianiu jej ciała. Czerwona, gładka skóra była idealna, a jej nagie ciało zdradzało ślady wieloletnich ćwiczeń i długiego treningu, nadającego mu idealne kształty, pozbawione nawet śladu niedoskonałości. Pomyślał, że takiej kobiety zapewne nie dałoby się znaleźć w najlepiej wyposażonych domach publicznych na Coruscant. Była już do połowy ...
«1234...7»