-
Ty jestes poje...
Data: 21.04.2023, Kategorie: Inne, Autor: Rafał Brzozowski
... ruszyliśmy.Podróż minęła nam bardzo szybko. Może dlatego, że dziewczyny dziabnęły już coś w aucie i było głośno i wesoło. Trochę zajęło nim znaleźliśmy się w klubie. Była to spora dyskoteka, na samym parkingu mieściło się ok. 200-250 aut, więc przed naszym wesołym autobusem była spora kolejka. W końcu zapłaciłem za wjazd, parkingowy pokierował mnie już chyba na sam kraniec. Rozmiękłe, nieutwardzone pole. Pomyślałem – zajebiście, ciekawe, czy stąd wyjadę jeśli zacznie padać, ale dobra później będę się martwił. Wysiedliśmy i stanęliśmy w następnej kolejce, tym razem do wejścia. Około 20 minut minęło nim znaleźliśmy się w środku. Dziewczyny w tym czasie zdążyły spalić po 3 fajki. Co ciekawe wszystkie są na co dzień niepalące, ale na imprezę muszą mieć Malboraski. Kobiety nie zrozumiesz, nawet nie próbuj :) Po wejściu do środka udaliśmy się do loży, gdzie czekali już na nas znajomi, a mianowicie siostra Kasi, czyli Karolina ( tak, kolejny klon Dominiki, ale już nie będę Jej opisywał, gdyż nie jest istotna w tej historii), Jej chłopak Mateusz i Damian, Andrzej, Kamil – koledzy Mateusza, których już dobrze znaliśmy. W ich grupce zaszczytną rolę drivera otrzymał Mateusz, także dosiadłem się obok, bo wiedziałem, że zaraz z resztą towarzystwa sobie nie pogadam. Czas mijał według tego samego schematu: alko-tańce-alko-wyjście na fajkę-alko-tańce-alko-wyjście na fajkę. Po którejś z kolei takie rundce dziewczyny były już trochę sponiewierane, więc powiedziałem:– dobra załogo, rundka do ...
... auta na przewietrzenie i wracamy za chwilę. Nie protestowały, nawet do ich pijanych główek dotarło, że tak będzie lepiej.– Za mną! Krzyknęła Marta i ruszyła dość chwiejnym krokiem przed siebie.– Eee Pani kapitan, ale Pani łajba jest tam.– Ale ja doskonale o tym wiem, ja tylko ee… i tu Marta wybeblotała coś niezrozumiale, ale kurs obrała właściwy. Kasia z Karoliną usiadły z przodu, ja z tyłu pomiędzy Martą i Wiolą. Reszta stała przy aucie paląc papierosy i rozmawiając.– I jak tam moje najebuski? Zmęczone?…-zagadałem.– Dopiero zaczynamy!…-krzyknęła Marta.– No nie sądzę, Pani to już chyba podziękujemy…-odparłem.– A weź spierdalaj, nie mów mi jak mam żyć…-zaśmiał się mikrus i wyciągnąwszy buteleczkę z torebki wyzerowała całą zawartość.– Dobra, ale żebyś mi jutro nie stękała czemu Ci na to pozwoliłem.– Jebać konsekwencję!… krzyknęła Wiola trochę szyderczo.– I pamiętajcie (odwróciła się Karolina), co się dzieje w Vegas – zostaję w Vegas.Rozmowy trwały może jeszcze z pół godziny. W końcu Kasia zwróciła się do wszystkich i oznajmiła, że czas wracać do klubu.– Wy może i wracacie, ale królowa balu raczej zostaje…- mówiąc to roześmiałem się i wskazałem na Martę, która w najlepsze zaczynała chrapać na moim ramieniu.– Nooo nie…-wyjęczały dziewczyny chórem…- to już pobalowane, zbieramy się?…-zapytała Wiola.– Nie no spoko, idźcie się bawić, ja z Nią zostanę, w końcu zgodziłem się dziś na role szofera i niańki.– Nie, bo to tak głupio, jak będziesz tak sam siedział…-powiedziała Wiola.– Idźcie, ...