1. Prowokując budowlańców.


    Data: 03.05.2023, Autor: horus33

    ... ją i doprowadzając na skraj orgazmu. Z pod rzęs obserwowałam poruszające się za oknem cienie i łowiąc uchem ich szepty.
    
    *
    
    - No szefowo możesz szykować okrężne , jutro kończymy – usłyszałam dwa dni później od Krystiana.
    
    - Co? – Nie zrozumiałam o czym mówi.
    
    - Robotę. Jutro do południa powinniśmy się ze wszystkim uwinąć.
    
    - Aha – odpowiedziałam i zrobiło mi się trochę smutno. Przyzwyczaiłam się do ich obecności, naszych przekomarzanek i flirtów. A już na pewno będzie brakowało mi prowokowania ich, doprowadzania do tego, że czerwienieli i jąkali się, a ich pały pęczniały wydymając spodenki. Lubiłam otrzeć się piersią o ich nagie torsy, niby niewinnie położyć rękę na ramieniu. Przez te gierki moje paluszki miały co robić wieczorami.
    
    - Rozumiem, ale co to jest to okrężne, nigdy o tym nie słyszałam.
    
    - Niech go pani nie słucha, nie trzeba ronić żadnego okrężnego – wybąkał nieśmiało Marcin.
    
    - No dobrze, ale co to jest.
    
    - Była kiedyś taka tradycja, że na koniec pracy, gdy już wszystko było skończone, gospodarze robili uroczysty obiad. Tak naprawdę chodziło głównie o to żeby się napić. Wtedy do pomocy przy budowie zapraszało się głównie sąsiadów i rodzinę, więc taki obiad był formą podziękowania i szacunku.
    
    - No to chęcią zrobię wam okrężne.
    
    - Ale to naprawdę był żart. Nie musi Pani robić sobie kłopotu.
    
    - Żaden kłopot. Polubiłam was chłopaki i miło mi będzie odpłacić wam choć tak.
    
    Na tym stanęło, a ja żeby nie tracić czasu wybrałam się na zakupy. Po ...
    ... drodze myślałam co by tu ugotować i doszłam do wniosku, że schabowe. Schabowe każdy facet lubi, są uniwersalne. Do tego mizeria, ziemniaki, może jeszcze jakaś sałatka. Musiałam kupić też coś do zagryzania przy piciu alkoholu. Kilka rodzajów wędlin, jakiś ser, pomidory. A wódki? Na wszelki wypadek kupię dwa litry. Według mnie żaden normalny człowiek nie wypije litra na głowę, ale lepiej niech zostanie niż ma zabraknąć. Bardzo chciałam wyjść na dobrą gospodynię.
    
    Następnego dnia już od rana krzątałam się zastawiając stół, obierając ziemniaki słuchając stuku młotka, wiercenia czyli odgłosów do których tak się przyzwyczaiłam. Teraz znów zostanę sama. Westchnęłam i odchyliłam na bok firankę. Chłopcy krzątali się po ogrodzie zbierając narzędzia i sprzątając po sobie w sposób budzący autentyczne zdumienie. Byli bardzo przystojni i gdybym nie była od nich aż o tyle starsza miałbym kłopoty by nie zakręcić się wokół któregoś. I naprawdę nie wiem który bardziej mnie interesował. Milczący i nieśmiały, czy wygadany i dowcipny.
    
    Stół był gotowy, wódka w zamrażalniku, więc kolej żebym i ja zajęła się swoim wyglądem. Żeby ładnie zaprezentować się w ten ostatni dzień założyłam prostą czarną sukienkę z odkrytymi ramionami i niezbyt głębokim dekoltem. I tym razem pozwoliłam sobie na odrobinę igrania z ich wyobraźnią, bo sukieneczka zakrywała tyłek i odrobinę ud, a delikatne figi bez żadnej gumki wcale się pod nią nie odznaczały. Gdy zeszłam na dół chłopcy czekali na tarasie szepcząc coś do ...
«12...567...12»