-
Prowokując budowlańców.
Data: 03.05.2023, Autor: horus33
... siebie i ostro gestykulując. Właściwie, co dziwne mówił głównie Marcin, a Krystian tylko mu odpowiadał machając niedbale ręką. - No chodźcie chłopcy, siadajcie. Postawiłam prze nimi talerze, nałożyłam solidne porcje i zanim zabrali się do jedzenia wyjęłam obrośniętą szronem butelkę i nachylając się przy każdym tak by miał przed nosem tunel między piersiami, nalałam do kieliszków. - No Panowie jedzcie, pijcie. Tylko macie się nie krępować. Chłopaki chwycili swoje kieliszki i już podnieśli je do ust, gdy zorientowali się, że nie przyłączyłam się do nich. - No co Pani szefowo? Nie napije się Pani z nami? - Alkohol mi nie służy. Wybaczcie, będę pić sok dobrze? - Jak Pani nie pije to my też nie – stwierdził z rezygnacją Krystian i odstawił kieliszek. To samo zrobił Marcin. - Przestańcie, to że ja nie mogę nie oznacza, że wy też nie. - Tak nie można, proszę to zrozumieć – cicho i nieśmiało powiedział Marcin. - No dobrze, ale nie dużo. Tylko dla towarzystwa – skapitulowałam czując, że nie jest to dobry pomysł. - Się rozumie szefowo – rozpromienił się Krystian i nalał mi do kieliszka tyle wódki, że trzymała się tylko dzięki napięciu powierzchniowemu. - Wasze zdrowie – delikatnie uniosłam szkło, ale i tak odrobina kapnęła na obrus. Alkohol palił i był obrzydliwy w smaku. Nie mam pojęcia jak komukolwiek może to smakować. Osobiście wolałam wino, a w ostateczności jakieś ciemne piwo. Po czwartym kieliszku skrępowanie opuściło moich gości. Już nie ...
... certolili się tak z krojeniem kotleta i jedli bardziej naturalnie. Nawet nie spostrzegłam, a musiałam iść po drugą butelkę. Wstając poczułam lekki zawrót głowy. Po chłopakach nic nie było widać, ale co miałam się z nimi równać. Ja ważyłam pięćdziesiąt kilogramów, oni osiemdziesiąt, choć Marcin pewnie bliżej setki. - To będzie mój ostatni powiedziałam Krystianowi, który wziął na siebie role kelnera i w sobie tylko znanym tempie polewał nam do kieliszków. - Jak to szefowo? Dopiero zaczęliśmy – zbulwersował się. - Zrozumcie chłopcy, że na mnie alkohol działa o wiele bardziej niż na was. Już czuję się pijana. - Była to najprawdziwsza prawda, choć trzeba powiedzieć, że czułam się wyśmienicie. - Nie może tak być. My też nie pijemy. Co nie Kolec? - Oczywiście – potwierdził jego kompan. - Zrozumcie chłopaki, już nie mogę. Nic więcej nie przełknę. - Dobrze, zgoda, ale pod jednym warunkiem. - Jakim? - Musi Pani dostawać karniaki. - Co takiego? - No, za każdym razem, kiedy my będziemy pili, Pani coś robi jako karny zamiast picia. - Co takiego – zapytałam ironicznie. Wyobraźnia podpowiadała mi, czego chcieliby sobie życzyć. Zdejmowanie ubrań, pocałunki, oral, seks. Wszystko mogło wpaść do ich głów, ale nie na wszystko musiałam się godzić. - Ma pani na sobie bieliznę – zapytał Krystian bardzo bezpośrednio. -Tak, a co to ma do rzeczy. - Pierwszy karniak – powiedział chłopak podnosząc kieliszek do ust i pijąc – proszę zdjąć. Popatrzyłam na ich ...