-
Dogonić marzenia (II)
Data: 05.05.2023, Kategorie: porwanie, miłość, bez seksu, Autor: truecolorsss
... Rozsiodłałam konia, wyczesałam jej sierść, jednak nie zwracała na mnie zbytnio uwagi, bardziej interesowało ją to, co dzieje się obok. Zawody odwołano i przeniesiono na następny weekend. Zawodnicy rozjeżdżali się do domów, pakowali konie na samochody. Czuć było w powietrzu atmosferę rozczarowania. Sama nie byłam zadowolona z takiego rozwoju sytuacji, jednak ustaliliśmy z trenerem, że skoro już tu jesteśmy to szkoda zmarnować wyjazdu, zostajemy do poniedziałku, potrenujemy na tutejszej hali. Do wieczora odpowiedziałam na jeszcze kilka zadanych przez policjantów pytań. Filip się do mnie nie odzywał. Było mi z tego powodu cholernie smutno. Kiedy weszłam wieczorem do stajni aby nakarmić swojego rumaka, on stał i głaskał ją po pysku, opowiadał jej coś. Sentencja stała jak zahipnotyzowana i słuchała z postawionymi w geście zainteresowania uszami. Podeszłam do nich bezszelestnie. Nigdy nie sądziłam, że będzie w stanie zaakceptować kogokolwiek oprócz mnie. Byłam trochę zazdrosna, ale tylko odrobinkę. - Filip... ja naprawdę nie mam z tym nic wspólnego. - Zignorował mnie, ale wiedziałam, że słucha co mówię. - Lubię cię, w zawodach gram czysto, nie likwiduję przeciwników, zwłaszcza tych, którzy są dla mnie bliscy, to co się wydarzyło wczoraj... Nie żałuję tego. Nie odpowiedział nic. Po chwili spojrzał na mnie i wyszedł. Stałam wpatrzona w klacz, czułam, że zaraz zacznę płakać. Łzy same napływały mi do oczu, jedynie co mogłam zrobić to otrzeć je rękawem. - Lubisz go prawda? ...
... - przytuliłam się do klaczy, wplotłam palce w jej gęstą grzywę. Wdychałam jej zapach, zawsze mnie uspokajał. - Też go lubię, nawet bardzo. Takie chwilę mogą trwać wiecznie, człowiek kochający konie nie potrzebuje niczego innego jak tylko końskiego przyjaciela, który nie pytając o powód i tak zawsze doda otuchy. Konie, które mocno zwiążą się z właścicielem wyczuwają jego nastrój z daleka. Kiedy konia dosiada smutny jeździec, wierzchowiec zachowuje się tak samo. To właśnie jest ta magiczna więź. Czułam taką wieź z Sentencją. Kiedy klacz została nakarmiona, pocałowałam czule jej koński nos. Mimo, że było już późno postanowiłam wybrać się jeszcze do sklepu. Zrobić niezbędne zakupy. Najbliższy sklep był ok 1 km stąd. Złożyłam więc słuchawki na uszy i szybkim krokiem ruszyłam przez las. Może to moja wyobraźnia, a może coś innego, ale czułam na sobie czyjeś spojrzenie, nie odważyłam się jednak tego sprawdzić. Po kilku minutach zobaczyłam świecący znak sklepu, przyspieszyłam. Musiałam być bardzo blada, bo sprzedawczynie obdarzyła mnie dziwnym spojrzeniem. Byłam w sklepie dość długo, zastanawiałam się czy nie zadzwonić po trenera, ale pech chciał, że telefon zostawiłam przy boksie Sentencji na półce. Cholera, no to czeka mnie kolejny szybki spacer. Włożyłam zakupy do torby i wyszłam na świeże powietrze, szybkim krokiem skierowałam się w stronę lasu. Rozglądałam się dookoła, jednak było zbyt ciemno by cokolwiek można by zobaczyć. Zatrzymałam się aby wyciągnąć z torby mini latarkę, ...