1. Dogonić marzenia (II)


    Data: 05.05.2023, Kategorie: porwanie, miłość, bez seksu, Autor: truecolorsss

    ... zwrócić.
    
    Tej nocy nie zmrużyłam oka, około siódmej wstałam, wzięłam prysznic, jednak nie mogłam niczego przełknąć. Biegiem dotarłam do stajni, Sentencja stała tam gdzie ją zostawiłam, cała i zdrowa, radośnie powitała mnie rżeniem. Pogłaskałam ją po pysku, starałam się zachować spokój, lecz czujne oczy konia dojrzały moje zdenerwowanie, niespokojnie poruszała się po boksie. Nakarmiłam ją i rozmasowałam zastane kończyny, było słonecznie więc nałożyłam klaczy na głowę kantar i wyprowadziłam na padok. Oparta o ogrodzenie obserwowałam jak radośnie biega i bryka. Przynajmniej ona była szczęśliwa. Usłyszałam szmer butów, odwróciłam się kilka metrów przede mną stał Filip. Był blady, jednak uśmiechnął się przyjaźnie. Nie byłam w stanie odwzajemnić uśmiechu. Podszedł do mnie, stał tak blisko, że czułam na twarzy jego oddech, ciepły, miętowy.
    
    - Cześć – powiedział to niepewnie, odwróciłam twarz w drugą stronę. - Przepraszam... zachowałem się jak dupek, proszę wybacz mi. - ujął moją dłoń.
    
    - Oskarżyłeś mnie o coś czego nie zrobiłam. - spojrzałam na niego. - Jak mogłeś w ogóle pomyśleć, ...
    ... że to ja.
    
    Marta, byłem przerażony, dalej jestem. Nic mnie nie usprawiedliwia, wiesz o tym, jednak proszę cię...
    
    Wpatrywałam się w niego bez słowa. Zbliżył się i znowu to zrobił. Pocałował mnie, jednak ten pocałunek różnił się od poprzednich, był pełen tęsknoty, zatopiłam się w tym pocałunku. Objęłam go i przyciągnęłam do siebie. Jednak po chwili przypomniał mi się Adam. Odsunęłam się od Filipa, spojrzałam na niego przepraszająco.
    
    - Przepraszam. - Odwróciłam się i biegiem ruszyłam w stronę hotelu, starając się powstrzymać łzy.
    
    W pokoju siedziałam pod drzwiami, wpakowałam się w niezłe gówno. Zakochiwałam się w nim coraz bardziej, ale nie mogłam narazić na niebezpieczeństwo Sentencji. Spojrzałam na zegarek, była już 8:40. Za chwilę zacznie się przedstawienie. W lusterku przyjrzałam się swojemu odbiciu. Włosy rozpuszczone, przykryte czarną czapką, blada twarz pokryta drobnymi piegami, wielkie zaszklone zielone oczy. Czułam jak serce bije mi coraz szybciej, byłam zdenerwowana. Wzięłam głęboki oddech. Z duszą na ramieniu wyszłam na dwór aby stawić czoło przystojnemu porywaczowi. 
«12345»