-
Dogonić marzenia (II)
Data: 05.05.2023, Kategorie: porwanie, miłość, bez seksu, Autor: truecolorsss
... którą zawsze noszę przy kluczach. Kiedy tylko spuściłam wzrok, poczułam jak wielkie silne ręce obejmują mnie w pasie, jedna z nich zakryłam mi usta abym nie krzyczała. Czułam za sobą wysoką postać, przyciskała mnie do siebie i pociągła w głąb lasu. Nie mogłam się ruszyć mimo wszelkich starań, po paru chwilach się poddałam. Czułam, że życie przelatuje mi przed oczami. Cholera, miałam zginąć w siodle, a nie w lesie! Nieznajomy zatrzymał się, zbliżył usta do mojego ucha. - Nie krzycz maleńka, a wszystko będzie dobrze. - Miał niski ton głosu, można powiedzieć, że pociągający. Powoli zsunął z moich ust rękę, ale przyłożył do mojej szyi nóż. W głowię zaczęłam odmawiać zdrowaśki. Byłam przerażona, nawet gdybym chciała nie mogłabym krzyczeć. Posłusznie wykonywałam polecenia porywacza. Jesteś znajomą Filipa tak? Jego tatuś ma z nami na pieńku, ale to nie ważne. Jesteś nam potrzebna, coś was łączy prawda? Widziałem to wczoraj na monitoringu stajni, jesteście ze sobą bardzo blisko. Musisz to wykorzystać, a co ważniejsze musisz mnie z nim poznać. Jutro przedstawisz mnie jako swojego chłopaka, pomożesz mi dostać się do Filipa, do jego pokoju. Więcej ci nie powiem, musisz ze mną współpracować inaczej twój koń także zniknie. Policzę do trzech i cię obrócę, przyjrzysz mi się aby jutro rano mnie rozpoznać. Mów do mnie Adam, mam 26 lat, poznaliśmy się kilka dni temu, jestem w tobie zakochany, ty we mnie również. A teraz liczę do trzech. - Zacisnął mocniej dłoń na moim brzuchu, ...
... słyszałam jak odliczał, powoli, bez spiesznie. Wstrzymałam oddech kiedy doliczył do trzech, obrócił mnie powoli, spojrzałam na niego, był cholernie przystojny. Wysoki brunet o głębokich brązowych oczach, ostrych rysach twarzy porośniętej gęstym zarostem. Włosy lekko kręcone spięte w koński ogon. Nie wiedziałam co robić. Ależ mi się trafił porywacz! Każda by takiego chciała. Sparaliżowana strachem nie byłam w stanie nic powiedzieć. Uśmiechnął się tajemniczo. Jutro rano pojawię się przed twoim hotelem o 9 rano. Masz tam na mnie czekać, ale pamiętaj jeżeli ktoś się dowie co się tutaj stało... Zajmiemy się twoim koniem, a tego przecież nie chcesz. Puszczę cię powoli, wrócisz do domu, położysz się spać. Rozumiesz? - pokiwałam twierdząco głową, do oczów zaczęły napływać mi łzy. Otarł je palcem. - Nie płacz maleńka, wszystko będzie dobrze. Nie odpowiedziałam nic, po chwili puścił mnie, ledwo co czułam swoje nogi, nakazałam im poruszać się do przodu. Szłam wolno, czułam na sobie jego wzrok. Płakałam, nie mogłam powstrzymać łez, same spływały mi po policzkach. Nie widziałam ścieżki przed sobą, szłam na oślep. Po kilku minutach siedziałam na łóżku w hotelowym pokoju. Musiałam się uspokoić i wszystko przemyśleć. Po cholerę jestem im potrzebna, przecież mogli by dostać się do Filipa bez żadnych przeszkód. Mieli jego konia, to jest pewne, musiałam mu o tym jakoś powiedzieć, tylko jak? A co jeśli zrobią coś Sentencji? Nie mogę ryzykować. Nie wiedziałam co robić, nie mogłam się do nikogo ...