-
Dzika Warmia – Autostop (I)
Data: 21.05.2023, Kategorie: autostop, przygoda ze starszym, kryminał, Autor: BlueNight
... Proszę sprawdzić, ale to na… hmm. Prywatny numer – słyszał jej lekki śmiech. Zabrzęczał kolejny sygnał. Andrzej nacisnął symbol powiadomienia. Zwolnił i przez moment zaniemówił z wrażenia. – No tego się nie spodziewałem. – Ja myślę. Proszę zadzwonić, jakby się pan nudził w tej podróży. – Myślę, że zadzwonię. – odpowiedział, oglądając zdjęcie przesłane przez panią Mariolę. Na wyświetlaczu auta było zdjęcie wykonane najwyraźniej w łazience. Na nim zaś Mariola w mocno rozpiętej koszuli, odsuwała dłonią materiał, pokazując do lustra dużą, zwieńczoną ciemną sutką pierś. Do tego ten szeroki uśmiech. Andrzej poczuł lekką ciasnotę w kroczu, ale po chwili się opanował. Nie wiele mu zostało do granicy, a szansa na znalezienie tu gdzieś motelu graniczyła z cudem. Dotarł do rozwidlenia dróg, po czym zwolnił mocno. Przez chwilę przyglądał się nawigacji samochodu, która wyraźnie odmówiła posłuszeństwa. Obecnie według GPS-u był gdzieś pod Białymstokiem. Co było zupełnie niemożliwe. Spróbował odpalić jeszcze raz pokładową mapę, jednak rezultat był ten sam. Znaczek zasięgu pokazywał teraz smętne puste pole. Na tyle byłyby zapewnienia o wzmacniaczu sygnału zainstalowanym w samochodzie. Jakimś cudem radio dalej grało i w głośnikach rozbrzmiewał „Walk on the Wild Side” przerywane tylko lekkim statycznym szumem, który pojawiał się, jakby w tle utworu. Andrzej zrezygnował z dalszych prób uruchomienia nawigacji. Próbował przypomnieć sobie mapę oraz właściwą drogę. Po dłuższej ...
... chwili uznał, że prawidłowa trasa prowadzi na pewno w lewo. – Nie ma co się zastanawiać. – powiedział do siebie, jakby upewniając się, że podjął słuszną decyzję. Najwyżej przyjdzie mu się przespać w aucie, jeśli nie znajdzie żadnego motelu na drodze. Audi ruszyło, zagłębiając się w przetykany łąkami ciemny las. W mocnych światłach samochodu Andrzej dostrzegł wielką szarobrunatną plamę oddaloną kilkanaście metrów od niego. W ostatniej chwili dotarło do niego, że plama nie jest, jak sądził do tej pory pniem jednego z bardziej wystających drzew. Niemal odruchowo nacisnął na pedał hamulca i spróbował uciec kierownicą na bok. Samochodem szarpnęło i obróciło. Mężczyzna patrzył tylko oniemiały przed siebie. Pośród gęstych drzew na skraju lasu stało coś przypominające wielkiego konia. Dopiero po chwili oczom mężczyzny ukazała się wisząca gardziel i ogromna para łopat na łbie zwierzęcia. Łoś obrócił głowę w stronę Andrzeja, fuknął i powolnym, dumnym krokiem podszedł do kolejnej soczystej kępy przy drodze. Zajęta pożeraniem trawy tarasował większość drogi. Zamknął zdjęcie. Wiedział, że pociągał Mariolę, co bywało przydatne w różnych okolicznościach. Zawsze lubił wiedzieć, to co wiedział szef. Najlepiej z wyprzedzeniem i ze wszystkimi brudnymi detalami. Ułatwiało to pracę, zyskiwanie awansów i spokój, gdy cokolwiek się działo złego. Ponętna, ciemnowłosa trzydziestopięcioletnia sekretarka była tylko bardzo przyjemnym dodatkiem. Po chwili wróciło do niego pełne opanowanie. Ostatnie, ...