1. Dzika Warmia – Autostop (I)


    Data: 21.05.2023, Kategorie: autostop, przygoda ze starszym, kryminał, Autor: BlueNight

    ... na co miał ochotę to rozbić się nowym autem o ogromnego łosia ze zdjęciem rozebranej sekretarki szefa rozświetlającym mu tapicerkę. Chociaż po spotkaniu z łosiem cycki Marioli byłyby ostatnim z jego zmartwień. Miał dziwne przeczucie, że łoś wyszedłby z tego lepiej niż on.
    
    – Uciekaj głupi zwierzaku – powiedział pod nosem. W końcu zatrąbił. Łoś uniósł pysk i zmierzył Andrzeja wzrokiem. Mimo wysokiego zawieszenia dalej musiał zadzierać głowę do góry. Zwierzę zdawało się go zawracać, stojąc przed nim, jak ogromny żywy szlaban.
    
    Zatrąbił ponownie, znowu bez skutku. Po chwili wściekły uchylił okno.
    
    – Spieprzaj do cholery – wrzasnął, dusząc mocniej klakson.
    
    Ponownie oczu obu samców spotkały się, łoś jakby zarzucił łbem i zszedł z drogi na bok. Andrzej ruszył, chociaż czuł się słabo. Nigdy nic takiego nie doświadczył. Dopiero po chwili dotarło do niego, że na zewnątrz musiało się ochłodzić. Gdy odjeżdżał, czuł jeszcze na sobie wzrok zwierzęcia. W radio zaczynały się pierwsze słowa „Riders on the Storm”...
    
    Po kilkunastu kilometrach Andrzej jechał krętą drogą, przez gęsty las. Z rzadka przejeżdżał przez szersze łąki. Słońce było już blisko horyzontu i na łąkach kładły się długie cienie. W pewnym momencie na wprost przed sobą dostrzegł, jakiś szary kształt stojący na skraju łąki i drogi.
    
    – Oby to nie był kolejny łoś – wyszeptał. Miał już dość wrażeń, jak na jeden dzień. Musiał znaleźć parking i chwilę odpocząć.
    
    Gdy zbliżył się, zrozumiał, że na skraju lasu stoi ...
    ... człowiek. Postać musiała dostrzec jego samochód i po chwili uniosła w górę kciuk w dobrze znanym geście.
    
    – Autostopowicz!? Na takim bezludziu.
    
    Andrzej zwolnił i zatrzymał się obok szarej postaci. Patrzył, jak ta drobnymi kroczkami podbiega do auta. Opuścił szybę.
    
    – Gdzie chcesz dotrzeć?
    
    – Do Kromaszna. – delikatny głosik musiał należeć do młodej dziewczyny. Chociaż długie opadające na twarz włosy i rysy twarzy, wyłaniające się z cieni, nie zdradzały jej wieku.
    
    – A gdzie to jest?
    
    – To wioska, bliżej granicy. W tamtą stronę – Spod powyciąganego swetra dziewczyny wysunęła się drobna dłoń o długich, cienkich palcach. Wskazała palcem przed siebie. W kierunku, w którym i tak jechał Andrzej.
    
    – Mogę cię kawałek podrzucić. Wsiadaj – otworzył drzwi. Dziewczyna wsiadła zwinnie do środka. Obserwował jej nogi skryte pod długą prostą sukienką z ciemnozielonego materiału. Odsunęła ciemne włosy na bok, pokazując ładną twarz. Mogła mieć najwyżej osiemnaście lat.
    
    Jak spostrzegł Andrzej, miała pulchne policzki i pełne usta w kolorze wiśni. Uciekła wzrokiem, gdy jej się przyglądał. Miał śliczne, zielone oczy i długie rzęsy, jak zasłony.
    
    – Nie boisz się sama podróżować, przez taką głuszę. Jeszcze autostopem, tutaj prawie nikt nie jeździ.
    
    – No trochę tu jest bezludnie. – zaciągała ze wschodnim akcentem. – Ale tutaj nie ma złych ludzi. – powiedziała pewnym głosem.
    
    „Nie znasz życia poza swoją wioską”, pomyślał Andrzej.
    
    – Jeśli jest, jak mówisz, to bardzo dobrze. Ile ...
«1234...9»