-
"Czlowiek", akt 4: "Chlopcy" (1/4)
Data: 27.06.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz
Lead krzywił się, jakbym podsunął mu cytrynę, widząc przygotowany dla nas obiad. W gruncie rzeczy, ja też w siebie dość mocno wmuszałem zjedzenie wszystkiego, a on właściwie skubał swoją porcję, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że mimo wszystko chce dbać o swoją linię.- Myślałem, że bardziej pan dba o dietę. - powiedział, znów gmerając widelcem w daniu, które by wystarczyło dla co najmniej trzech żołnierzy po dobowej warcie - A tutaj...- Podziękujesz mi jutro. - odpowiedziałem, wsuwając w siebie kolejną łyżkę - Zresztą, rano może być nawet Ci trudno z śniadaniem. - powiedziałem, wskazując na niego - A kolacji na pewno nie będzie. Kiedy zaczniemy, staraj się trzymać moje tempo i choć słodkie będzie kusiło, to pij jedynie wodę. - znów zrobił minę, jakbym mu powiedział, że zaraz dołączy do grona petgirlek i to w dodatku klaczy - Nie będę oczekiwał, że zniesiesz to idealnie, a może nawet odpadniesz w drodze, ale jeśli dobrze się przygotujemy może starczy Ci pary.To nie miała być już rana na psychice, jak przy seksie z Leną. To było zaplecenie trzech twardych szubienic i przygotowanie stołków, na które wejdziemy, ja, Lead i Negan. Równocześnie z nich zeskoczymy. Mnie przed śmiercią ratował wzrost, ale nie zmieniało to faktu, że cholernie zaboli. Pukanie zmusiło Leada do przerwania posiłku i otworzenia drzwi. Mężczyzna w uniformie wepchnął wózek z zamówionymi rzeczami. Tym razem na twarzy alternatywki już nie wymalował się nie niesmak, a przerażenie.- Pozwoli pan, że stwierdzę, ...
... że to zabawne. - powiedział dostawca, dając mi tackę do podpisania - Ludzie zamawiają butelki drogiego szampana, whiskey czy innych wymyślnych trunków... Ale sprowadzenie pana zamówienia było...- Trudne? - zapytałem, stawiając zamczystą parafkę - Powiedzmy, że tęsknie do ojczyzny. My, Polacy tak mamy. - facet się uśmiechnął - Lead, otwieraj zamrażarkę, ma być zimne do wieczora.Na zamówienie składało się kilka worków z lodem, dwie zgrzewki gazowanych słodkich napojów, trzy zgrzewki wody, po kilka różnych soków owocowych i jako wisienka, cały karton z dwunastoma litrowymi butelkami czarnej Żubrówki. Zgodnie z złożoną obietnicą, nie miałem zamiaru tworzyć głazu nienawiści i strachu w sercu syna Wiktora, jak zrobiłem to z jego starszym rodzeństwem. Przeciwnie. Pragnąłem przekuć jego brawurę i niepewność w siłę, a magiczny eliksir miał w tym pomóc.Niespełna godzinę po tym jak przepakowaliśmy rzeczy i dokończyliśmy obiad, przyszły dziewczęta, a właściwie kobiety. Ponieważ szefowa zielonej strefy wciąż tkwiła w piecu, o czym wiedzieliśmy tylko ja i Lead, było w tym trochę trudności, ale koniec końców udało się mi załatwić dwie rodowite japonki koło trzydziestki. Mimo naturalnej dla nich skromności i nieśmiałości, bardzo szybko nawiązaliśmy język porozumienia. Wyjaśniłem, że nie potrzebuje mięska do ruchania, ale gejsz, które dopilnują, by szklanki były pełne i zapewnią nam rozrywkę raczej pokroju muzyki i tańca. Przyjęły tę prośbę ze zdziwieniem, ale koniec końców wykonały polecone ...