-
Utracona skromność - Julia (III)
Data: 03.07.2023, Kategorie: romantycznie, delikatnie, cyber, kamera, Autor: BlueNight
... druga – Kamila. Wracam i siadam obok. Powoli kończę piwo. Piotrek zdaje się mnie nawet nie zauważać. To dopiero wspólny wieczór. Mam wielką ochotę wrzasnąć na Kamilę. Jej ciągły chichot niemal idealnie pokonuje głośną muzykę, pogłębiając tylko moją migrenę. Chyba jestem straszną zrzędą. W końcu mam dość czekania i wstaję z loży. Pulchny chłopak z mojej grupy podchodzi do mnie i zaprasza do tańca. Nie jestem pewna, jak ma imię – Romek, albo Radek. Tańczymy, jakiś szybki kawałek na parkiecie. Potem kolejny, wreszcie muzyka trochę cichnie i zaczyna się wolniejszy utwór. Czuję na sobie wzrok mojego towarzysza i w ostatniej chwili dziękuję za taniec i uciekam po kolejne piwo. Rumieniec oblewa mi policzki, mam nadzieję, że w świetle „Wyspy” Radek go nie zauważył. Nie ukrywam, że przyjemnie połechtał moje ego. Powracam do naszej loży. Kamila kołysze się lekko w fotelu i przeczesuje ostrymi, ozdobionymi kryształkami paznokciami, proste długie włosy. W pewnym momencie wstają. Piotrek patrzy na mnie, na wpół zaskoczony, na wpół pijany. – Kamila wygrała zakład. Wspólny taniec – wzrusza ramionami, głupio mu. – W porządku – rzucam. Później będzie czas mu to wszystko wypomnieć. Nigdy nie miał mocnej głowy i rano pewnie o niczym nie będzie pamiętał. Okazuje się, że Ola studiuję japonistykę. Przez moment rozmawiamy o tym. Moja znajomość Japonii ogranicza się niestety do kilka anime obejrzanych w liceum. Słucham, jak z fascynacją, graniczącą z obsesją opowiada o kolejnych ...
... detalach japońskiego życia i jak jej największym marzeniem jest polecieć do Japonii. Na moment odrywam się od rozmowy i zerkam na parkiet. Kamila wyraźnie uwiesiła się Piotrka i kołyszą się przy wolnym kawałku. Chyba muszę zaznaczyć swoje terytorium, jak zwykła żartować moja mama. Jest prawie 2 w nocy i wychodzimy z „Wyspy”. Czuję, że głowa mi pęka. Mój chłopak pewnie posiedziałby dłużej, ale zmuszam go do wcześniejszego wyjścia. Drażni mnie to, że gdy usłyszał, ode mnie, że mogę wrócić sama, dłuższą chwilę zajęło mu dojście do tego, że nie zostawia się swojej dziewczyny, by sama wracała w nocy przez miasto. Nawet jeśli doskonale sobie poradzi. Wracamy w milczeniu, nie ukrywam. To nie był idealny wieczór. Wracam do domu na święta. Mam złe przeczucie, że coraz więcej rzeczy w moim życiu zaczyna się delikatnie rzecz ujmując pieprzyć. Od naszego wyjścia do „Wyspy” minęły prawie 2 tygodnie. Spróbowałam rozmawiać z Piotrkiem o tym, jak się przez niego poczułam, ale zbył mnie tylko. Według niego przesadzałam, a on po prostu dobrze się bawił. O Kamili nawet nie wspominałam, po co dolewać oliwy do ognia. Rozsiadam się w przedziale pociągu. Niemal pachnie nowościom. Wyłuskuję z torby laptopa i sprawdzam materiały. Święta to jedno, a coraz bliższy podpisaniu grant to co innego. Według doktora krótko po świętach powinno udać się, podpisać dokumenty. Przedział jest opustoszały, a ja wiedziona, ciężko powiedzieć do końca czym, otwieram w przeglądarce stronę, na której pokazuje się ...