1. Utracona skromność - Julia (III)


    Data: 03.07.2023, Kategorie: romantycznie, delikatnie, cyber, kamera, Autor: BlueNight

    ... Weronika. Przeglądam kamery, dominują kobiety, jest też kilku facetów, wreszcie znajduję kamerę podpisaną „RedQuinn19”.
    
    Otwieram ją, rozglądając się, czy nikt nie dostrzeże mojej erotomanii. Weronika siedzi przed kamerą, podpis oznajmia, że to ostatni stream przed świętami. W palcach ściska lizaka w kształcie serca i liże go, długimi pociągnięciami, tak namiętnie, jak tylko potrafi. Po tym wybucha śmiechem, na moment uwalnia ze stanika pierś i dużą, zaczerwienioną sutkę. Podszczypuje się i delikatnie bawi piersią, po czym pochyla się mocno do kamery, składając buziaka i żegna się z czatem.
    
    W sumie wspominała, że jedzie dziś do domu na święta. Sprawdzam telefon. Ciekawe, co pomyślałby Marek, jakby się dowiedział, że coś takiego oglądam. W jego oczach jestem niedoświadczoną cnotką, chociaż może i ma w tym trochę racji. Żadnych nowych wiadomości. Przez chwilę myślę, czy napisać do Piotrka, ale rezygnuje. Jak będzie chciał, to napisze.
    
    Nowy Rok, nowa ja. Wracam pełna sił na studia. Gotowa na nowe wyzwania i wszystko ma się naprawdę doskonale, gdyby nie to, że z chłopakiem częściej się kłócimy, niż jest to warte. Jest źle, a chwilę potem serwuje mi pięknego sierpowego z zaskoczenia. Siedzimy, przy stole jedząc zamówioną pizzę, a po chwili on oznajmia:
    
    – Jula, muszę ci coś powiedzieć – takie słowa nigdy nie zaczynają niczego dobrego.
    
    – Tak – odpowiadam beznamiętnie, żując kolejny kęs.
    
    – Ja dużo myślałem o nas. O tym wszystkim. Myślę, że potrzebuję trochę ...
    ... czasu, bo widzę, że nie jest między nami dobrze. – Kiwam głową. No coś ty, Sherlocku, jak na to wpadłeś. – Może jak twoje zajęcia się trochę uspokoją. Wiesz, czuję, że oddalamy się od siebie.
    
    – Moje zajęcia? – pytam. Jeszcze trochę i mi powie, że to wszystko moja wina.
    
    – Jesteś ciągle zajęta… – Zaczyna…
    
    Rozmawiamy jeszcze przez chwilę. W zasadzie on mówi, ja tylko kiwam głową. Nie wiem, czy mam być zła, czy coś.
    
    Następnego ranka Piotrek się wyprowadza. Mówi, że zostanie na trochę u znajomych, bo mają wolny pokój, a on rozmawiał już z właścicielami mieszkania. Uświadamiam sobie, że wszystko już zaplanował.
    
    Patrzę smętnie na półki, w których trzymał rzeczy i czuję się, głupio.
    
    Robi się ciemno. Wychodzę na dwór, potem skręcam w prawo i idę powoli do małego parku na obrzeżach osiedla. Płatki śniegu spadają wokół, topiąc się na mojej skórze. Owijam się mocniej kurtką. Muszę ochłonąć.
    
    W końcu pomiędzy wysokimi krzewami głogu znajduje swoje miejsce. Lubiłam tu przychodzić ucząc się albo gdy miałam coś do przemyślenia. Siadam, wiedząc, że zza wysokich krzewów głogu nikt mnie nie dostrzeże. Łzy spływają po policzkach.
    
    Może to była moja wina. Zastanawiam się wycierając łzy. Kolejne płatki śniegu padają na moją kurtkę. Widzę, jak tworzą cienką warstewkę. Obcieram drugi policzek, potem znowu pierwszy, czując spływające łzy. Zaciskam zęby, czując rosnącą w gardle kulę, która nie daje się przełknąć.
    
    Wyciągam zesztywniałymi z zimna palcami telefon. Wybieram numer i ...
«12...678...11»