-
Utracona skromność - Julia (III)
Data: 03.07.2023, Kategorie: romantycznie, delikatnie, cyber, kamera, Autor: BlueNight
... urwał. – Mhm. Chodź do mnie – Weronika uchyliła drzwi szerzej – zrobię nam coś do picia. Pokój Weroniki znajdował się w stanie twórczego nie ładu. Szerokie łóżko w jednym kącie, dwie wysokie szafy, szerokie biurko. Wszystko okraszone masą gadżetów, drobiazgów i wielkim plakatem, jakiejś gwiazdeczki K-Popu na ścianie. Tuż obok dwóch kolejnych plakatów z najnowszych Star Wars. Siadam na łóżku, mając nad głową twarz podstarzałego Skywalkera. Weronika po chwili wraca, dzierżąc w dłoniach dwa duże kubki. Rozmowa się początkowo nie klei, ale z każdym kolejnym faktem zdaje sobie sprawę, że między mną a Piotrkiem jest przepaść, której żadne z nas nie zdoła zasypać. – Blond włosy pod prysznicem? Pewnie moje. – No na pewno. Od kiedy farbujesz się na platynowy blond? – Platynowy blond? A to suka – cedzę przez zęby. – Kto? – Dziewczyna, która się przykleiła do Piotrka na imprezie. Ze dwa tygodnie przed Świętami. Kamila, chyba. – Nie gadaj. Znalazłam coś, jak sprzątałam łazienkę. Nie kojarzyłam, żeby którakolwiek z nas, takie coś. – Sięgnęła do biurka i wyciągnęła lśniące coś. Wyglądało na kolczyk. – Twój? Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Dopiłam ziołową herbatę zrobioną przez Weronikę. Zdałam sobie sprawę, że zaprosił tutaj ledwo poznaną laskę. Sądząc z tego, że korzystała z prysznica, zapewne została na noc. Perspektywa tego, że bzykał ledwo co poznaną laskę w moim łóżku, napawała mnie obrzydzeniem. Musiał być z nią. Która kobieta, miała platynowe blond ...
... włosy i nosiła, takie tandetne kolczyki. Wera spojrzała na mnie z żalem. – Myślałam, czy ci powiedzieć, ale lepiej, żebyś wiedziała i nie robiła sobie złudzeń. – Masz rację. Dobrze zrobiłaś – pokiwałam głową. Wyszła na moment z pokoju. Po chwili wróciła, ściskając butelkę wina. – Domowe wino z wiśni. – Nie trzeba. – Trzeba – nim zdążyłam powiedzieć czegokolwiek, gdy Weronika usadowiła się na łóżku obok mnie i po chwili szarpania się otworzyła butelkę. Wzięła z biurka mój kubek i nalała solidną porcję do środka. Potem tyle samo do swojego. Zaczęliśmy powoli sączyć wino. Po pierwszym łyku zdałam sobie sprawę, że jest bardzo mocne. Widząc, jak się krztuszę, Weronika tylko roześmiała się i mocno poklepała mnie po plecach. – Stara domowa receptura. Źle robi na głowę, ale bardzo dobrze na serce. – Aha, czuję. Mocna. – Mhm, o to chodzi. Współlokatorka puściła jakąś łagodną rockową kapelę. Dolała mi, a potem sobie. – Wiesz, żałujesz czasem pewnych decyzji. – Hmm, chyba, jak każdy. A co? – Nie mów tego nikomu. – Nie musisz tego mówić, ale dobrze. Wywal, co ci leży na wątrobie. – Oprócz twojego wina? – Hihi, no oprócz. – Przespałam się z kimś, nim poznałam Piotrka i nie potrafiłam o nim zapomnieć. Boję się, że to przeze mnie. To wszystko… – Hmm, a przez to, że ty tak wspominałaś byłego kochasia, to twój obecny były, zaliczył platynową i zapewne piersiastą blondi. Na twoim łóżku? Wiesz, to się nie trzyma kupy. – Chyba masz ...