-
Wakacje (I)
Data: 06.07.2023, Kategorie: małżeństwo, żona, wakacje, Autor: Frogg
... tego nigdy nikomu nie zdradziła i do dzisiejszego dnia sądziła, że pozostanie to tylko w głębinach jej wilgotnych fantazji. Obróciła się i wypięła bezwstydnie do słońca piersi i miednicę. On nie czekał długo jego penis już od dawna był w pełnej gotowości. Żyły napinały go tak, że zaczynał czuć delikatne pulsowanie bólu w jądrach, a z czubka penisa snuła się nie kropla, ale cała gruba nic śluzu. Zrzucił kąpielówki i po chwili już był w Jenny po nasadę członka. Posuwał go w niej z tą jedwabistą śliskością, jaka zdarza się, gdy jesteście podnieceni do granic szaleństwa. Po chwili Jenny zaczęła dyszeć ciężko – ja już, zaraz… chcesz zaczekam na ciebie. – Powiedziała. – Nie, mam inny pomysł na zakończenie – ale ty nie powstrzymuj się. I tak nie mogłaby już tego zatrzymać. Zamknęła oczy, gdy poczuła pierwszy spazm. Fale skurczy przetaczały się przez ciało i w tym momencie nie ważne już było czy to ktoś widzi czy nie. Po dłuższej chwili opadła ciężko na koc, a Tom zbliżył się do niej ze sterczącą niczym maczuga pałą, lśniącą od ich wspólnych soków i powiedział. – Weź go do buzi. Dzisiaj połkniesz wszyściutko do końca. Jenny wahała się przez chwilę. Czuła podświadomą odrazę do męskiej spermy. Zawsze czuła, że to jest „nieczyste”, a połknąć… nieeee. – No już, przecież lubisz małże, a kiedyś nie znosiłaś – powiedział – wyobraź sobie, że to coś egzotycznego, do czego musisz się przekonać. Na pewno polubisz ten smak. Jenny pomyślała, może ma rację. Zawsze ...
... chciała spróbować nasienia. Ten raz czy dwa, kiedy jakaś kropelka dostała się do jej ust z tryskającego na jej rękę męża, nie było bardzo złe. Polubić nie polubię – pomyślała – ale na pewno nie zwymiotuję. Chwyciła penisa męża za trzon i zbliżyła usta do nabrzmiałej główki. – Dalej – powiedział – pocałuj go, poliż, weź go całego. Najpierw spróbowała końcówką języka płynu sączącego się z końcówki penisa. Był wymieszany z jej płynami i po chwili rozcierania na podniebieniu stwierdziła, że to nie jest złe. Lekko słono-słodki smak… objęła końcówkę ustami i spróbowała ponownie. Hmmm, nie ma się, czego bać, nawet, nawet – pomyślała. Tym razem śmielej otworzyła usta i pochłonęła całą główkę. Tom ma dużego – pomyślała nie po raz pierwszy – ledwo mieści mi się w ustach końcówka. Zaczęła przesuwać ustami w górę i dół, słuchając rad udzielanych cichym, ochrypłym głosem przez Toma. W ustach było go dużo, twardo – w jakiś miły sposób – i jedwabiście. Ponownie podniecenie zaczęło ogarniać jej ciało. Tom leżał na plecach, z górną częścią tułowia opartym na łokciach. Opadła niżej opierając się o ziemię łokciem jednej ręki, a dłoń drugiej wsadziła sobie między nogi i zaczęła pieścić cipkę. Po chwili ponownie zapłonęła, żywym ogniem. Gdy przyszło odprężenie Tom nie swoim głosem powiedział: – Przygotuj się, zaraz będzie… Nie robiliśmy tego od dawna, więc porcja może być spora. Przez jego ciało przechodziły pierwsze dreszcze. Nagle na ustach poczuła słabą strużkę płynu. Przełknęła ...