1. Mafia: Rzady bezprawa. Czesc 4 (ostatnia)


    Data: 15.07.2023, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski

    ... był zadowolony z sytuacji w mieście. Powołał do życia instytucję, która błyskawicznie przejęła absolutną kontrolę nad Nowym Jorkiem. Ambicją gangstera było jednak rozszerzenie działalności również na inne ośrodki miejskie w Stanach Zjednoczonych. Nie było to szczególnie trudne. Ludzie sami przecież pchali się do pracy dla Syndykatu.Burmistrz miasta Roger Hill gościł właśnie na specjalnym przyjęciu charytatywnym. Jego celem było zebranie funduszy na rzecz potrzebujących. Mężczyzna odbywał wiele rozmów z lokalnymi biznesmenami i politykami. Nagle podszedł do niego człowiek w szarym garniturze z czarnym kapeluszem na głowie.- Musimy porozmawiać na osobności, szanowny panie burmistrzu - powiedział cicho tajemniczy przybysz.- No, dobrze - westchnął.Dwójka opuściła bankiet i udała się na ubocze. Hill zorientował się, że najprawdopodobniej zaczepił go jeden z członków Syndykatu Zbrodni.- Domyślam się, szanowny panie, że należysz do Syndykatu i to on cię do mnie wysłał - powiedział burmistrz.- Tak. Nazywam się Eberhard Donelly i jestem członkiem organizacji. Przysłano mnie tutaj, abym poważnie z panem porozmawiał.- Nie zastraszycie mnie. Nie będę tolerował waszej bandyckiej działalności, już wyznaczyłem nowego komisarza miejskiej policji, zajmie się wami niezwłocznie - mówił niewzruszony polityk.Gangster zaśmiał się i wyciągnął z kieszeni rewolwer.- Teraz pan fika, ale nie będzie pan taki hardy kiedy przyślemy do pana naszych chłopców. Oni nie znają się na żartach. I nie znają ...
    ... słowa litość - odparł pewny siebie Donelly.- Jestem cholernym burmistrzem, nie uda się wam mnie nastraszyć. Możesz powiedzieć swoim szefom, że nie spocznę póki nie zgnijecie wszyscy w więzieniu albo nie zaczniecie wąchać kwiatków od spodu.Jego rozmówca się głośno zaśmiał. Poklepał burmistrza po ramieniu z wrednym uśmieszkiem na twarzy.- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, śmieciu, jak szybko zrewidujesz swoje poglądy w tej materii.Po wygłoszeniu tych słów mężczyzna spokojnie odszedł.Tymczasem do Nowego Jorku przybył Abraham Scurvy, najpotężniejszy gangster z Jersey City. Nazywano go ''czerwonym diabłem'' - odnosiło się to zarówno do jego wybuchowego, gwałtownego charakteru, jak i indiańskiego pochodzenia mężczyzny. W otoczeniu grupy ludzi zjawił się w jednym z najbardziej luksusowych hoteli w mieście. Spotkać miał się z liderem Syndykatu, Ronaldem Diamondem.- Witam w mieście, cieszę się, że tak szybko pan się tutaj stawił - powiedział Diamond.- Interesy nie mogą czekać. Lepiej już do nich przejdźmy - odparł krótko Scurvy.Dwaj mężczyźni weszli do specjalnie przygotowanej dla nich sali i usiedli razem przy stole.- Syndykat Zbrodni włada niepodzielnie Nowym Jorkiem. Każdy uliczny bandyta dla nas robi. Ale nasze ambicje ciągle rosną i nie są zaspokojone - mówił Diamond - Chcielibyśmy rozszerzyć naszą działalność na inne obszary kraju. I liczymy, że pan nam w tym pomoże - skończył mówić.- Tylko ja rządzę w New Jersey. Nikt inny. Wasze zakapiory mogą sobie terroryzować nowojorczyków, ale ...
«12...4567»