Przypadki Violetty przez v i dwa…
Data: 30.07.2023,
Kategorie:
teściowa,
Romantyczne
wesele,
żartobliwie,
Autor: CichyPisarz
... Anioł.
Gospodyni uwielbiała jednak przebywać w tym pomieszczeniu z innego względu. Pamiętała, jakby to wydarzyło się dziś, jak Walduś wprowadził ją z zakrytymi opaską oczami do wyremontowanego domu i właśnie tu w salonie, zdjął jej jedwabną osłonę oczu. Przywitał ją obraz jak z bajki. Nie chodziło tu nawet o nowoczesne na tamten czas meble, kolorowy telewizor i nowiutką kanapę, na której mu później dwa razy podziękowała za niespodziankę, ale o wymarzony kolor ścian - różowy puder. Może innym wydawał się to kolor pasujący bardziej do pokoju małej dziewczynki, ale ona uważała, że to wyraz stylu i niepowtarzalności charakteryzujący poważnych ludzi. Zakochała się w tej barwie i od tamtej pory kolor ścian wyglądał tak samo. Walduś niczym jej niezłomny rycerz odświeżał ściany co kilka lat, nakładając ten sam odcień różu, by uszczęśliwić żonę. Po każdym takim remoncie, ona dziękowała mężowi na sofie, jak kiedyś. Ale robili to już tylko po jednym razie, na dodatek krótkim razie.
Czasem potrzebowała zmian. Przestawiała właśnie ramki ze zdjęciami rodzinnymi na komodzie, by coś zmienić w wystroju, kiedy usłyszała poważny głos męża, który zwracał się do zięcia.
- Zastąpisz mnie? - spytał teść. - Musisz. - Stwierdził po upływie najwyżej sekundy, zanim Dawid zdołał w ogóle załapać, o co chodzi.
Wcześniejsza rozmowa składała się z kilku zdań Waldka, taki tam monolog, w którym wyjaśnił kiedy, gdzie, i dlaczego to takie ważne. - Ale... - spojrzał wymownie w oczy Dawida - tylko ...
... w granicach rozsądku, jasne? - Tutaj Waldek już niecierpliwie oczekiwał konkretnej odpowiedzi zięcia, a jego oczy wwiercały się w źrenice towarzysza, by poznać najskrytsze myśli. - Masz mi ją pilnować przed innymi facetami- nakazał. - Sam widzisz, jaka ona piękna. Prawdziwy anioł - spojrzał na żonę i puścił jej całusa.
Była piękna. Śliczna jak z obrazka, szczupła i zgrabna, choć miała już koło pięćdziesiątki. Zadbane zdrowe kasztanowe włosy, zawsze nienagannie wyprostowane i rozczesane, dziś, o dziwo, spięte w kucyk, a na twarzy skromny, ale idealnie dobrany makijaż. Zresztą była tak piękną kobietą, że mogłaby sobie go podarować, a i tak każdy wodziłby za nią oczami.
- Daj chłopakowi spokój - zganiła męża Violetta przez v i dwa t. Wyglądało na to, że nie słyszała wymiany zdań pomiędzy mężczyznami, ale ostatnie głośniejsze słowo męża na pewno nie zabrzmiało miło ani żartobliwie. A tam. Wszystko słyszała, ale udawała, że jest odwrotnie. Mąż od zawsze był o nią zazdrosny. - Ty się ciesz, że ktoś ze mną pojedzie - uśmiechnęła się, choć nie musiała, bo na twarzy kobiety wiecznie panowała pogoda przypominająca słoneczne wiosenne dni. - Przecież nie pojadę na wesele, by czytać książki w hotelu - spojrzała zagadkowo na zięcia. Celowo użyła pewnego kodu. Widziała, że zmarszczył brwi, zmąciła trochę jego spokój, zaintrygowała.
- A właśnie tak powinno być - pokiwał palcem przejęty omawianą podróżą Waldek. - Uroczystość, obiad, trochę zabawy, i jak nie ma męża, to do pokoju - ...