Przypadki Violetty przez v i dwa…
Data: 30.07.2023,
Kategorie:
teściowa,
Romantyczne
wesele,
żartobliwie,
Autor: CichyPisarz
... znalazłaś" - śmiała się wesołkowata ciotka Zofia. "Wymieniłaś na nowszy model?" - rzucił z uznaniem wujek Roman. "I dajesz radę z takim jurnym młodym byczkiem?" - szepnęła sprośnie do jej ucha, chyba najstarsza na weselu, ciocia-prababcia Aniela, która ledwo chodziła, ale z rodzinnych opowieści i ploteczek wynikało, że doświadczenie życiowe miała za całą rodzinę - trzech mężów i niezliczoną rzeszę kochanków. Ponoć do osiemdziesiątki regularnie uprawiała seks.
Po żartach przyszła pora na zachwyty, jakie to Kasia ma szczęście, mając takiego męża, a Viola zięcia. "Taki przystojny. A jaki wysoki i wyprostowany. A jaki elegancki." Padało wiele epitetów, w tym: czarujący, wychowany, grzeczny, dżentelmeński. Nawet ciocia-prababcia Aniela dodała swoje trzy grosze, stwierdzając na głos - "No, seksowny i pewnie jurny." Jej wciąż w głowie krążyły myśli z czasów, kiedy jeszcze mogła.
- Co też ciocia-prababcia opowiada? - Violetta przez v i dwa t położyła dłoń na ramieniu nestorki, jakby hamowała te śmiałe komentarze, ale oczami analizowała Dawida, który właśnie opowiadał coś zachwyconym nim wujkom i stryjkom, którzy co chwilę wybuchali śmiechem i klepali go po barkach.
Ktoś nawet porównał go do księcia Harry'ego, ale to może tyczyło tylko postawy, bo Dawid był o wiele przystojniejszy.
Violetta przez v i dwa t była zachwycona zięciem. Dbał o nią, jak o damę serca, a zarazem trzymał dystans, który stawiał go w jej oczach, jako wspaniałego faceta dla jej jedynej córeczki. ...
... Prawdziwy rycerz. Taki powinien być facet: przystojny, rozrywkowy, z poczuciem humoru, no i posiadać zasady. Dawid to wszytko miał. Cała rodzina to zauważyła.
Tańczyła z nim do upadłego. Szczególnie mu dziękowała, kiedy ratował ją przed zakusami Antoniego, który polował na nią jak ryś w puszczy na ofiarę. Była chyba jedyną kobietą na weselu, której udało się uniknąć tego kosmity wśród tancerzy.
Było, jak miało być. Miała w młodym zięciu wsparcie i oparcie. W dodatku była "bezpieczna", bo to przecież mąż jej córki. Widziała też wyraz oczu zazdrosnych kobiet, a ona wtedy czuła się jak gwiazda filmowa. Spędzając całe wesele przy boku największego ciacha na imprezie, czuła się jak wyróżniona w czasie koncertu przez idola nastolatka, wyłowiona z tłumu i zaproszona na scenę.
Viola nawet przez moment nie żałowała, że na ślub pojechał z nią Dawid, a nie mąż. Przy Waldku to by się wynudziła, więcej siedziała przy stoliku, a tak, wirowała i szalała jak młodziutka celebrytka w czasie swojego największego fejmu. Adoratorzy nie byli jej potrzebni, wystarczył on - zięć - dżentelmen.
Sama też nie była dłużna, ale to była raczej przysługa mamusi dla kochanej córeczki., taka trochę transakcja wiązana. "Pilnuj mi go tam. Szczególnie w nocy" - prosiła niby żartem Kasia, kiedy goście weselni wyjeżdżali już spod domu.
Violetta przez v i dwa t patrzyła niczym żbik na ofiarę, na każdą młodą siksę, na każdą znudzoną swoim małżeństwem matronę, nie pomijając w tym żadnej mężatki, czy ...