Przypadki Violetty przez v i dwa…
Data: 30.07.2023,
Kategorie:
teściowa,
Romantyczne
wesele,
żartobliwie,
Autor: CichyPisarz
... podsumował. - Mógłbyś tego dopilnować - tu zwrócił się do Dawida i, o dziwo, teść brzmiał poważnie.
- Nie będziesz miała źle - wtrąciła się Kasia - żona Dawida, córka Violi, która nie załapała ukrytego przekazu mamy o czytaniu książek, a powinna. Podeszła bliżej do mamy i cicho zachwalała walory męża. - Dawid lubi tańczyć, towarzyski też jest, a...reszty to ci nie zdradzę - zaakcentowała figlarnie i roześmiała się, jakby powiedziała coś sprośnego do koleżanki, nie do mamy, puszczając przy tym oczko do zdezorientowanego całą sytuacją męża.
Dzisiaj Kasia miała świetny humor, chyba dlatego pozwoliła sobie na ten śmiały komentarz do mamy.
- Słyszałam zza ściany nie raz - odgryzła się mama szeptem, bo to było przeznaczone tylko dla uszu córeczki.
Kobiety nawiązały porozumiewawcze spojrzenie najlepszych przyjaciółek.
- Tak. Takie sprawy zachowuje się tylko dla siebie - pochwalił córeczkę Waldek, który przechodząc obok usłyszał słowa Kasi, na szczęście późniejszej odpowiedzi żony już nie, i opatrznie to zinterpretował. - Dobrze ją z Violą wychowaliśmy, nie? - zwrócił się do zawstydzonego zięcia.
Tylko Dawid nie wiedział o czym rozmawiały kobiety. Oczywiście, że przytaknął teściowi.
Wszystko ustalano jakby poza nim, łącznie z tym, że on pojedzie na wesele, jakby on nie miał nic do powiedzenia. Dopiero, kiedy rodzinka wszystko omówiła (nawet godzinę wyjazdu i trasę), padło niebywale skomplikowane pytanie Kasi do Dawida (takie, bo wypadało), wcale nie brzmiące jak ...
... pytanie:
- OK?
Co miał powiedzieć? Użył tego samego słowa, ale w trybie oznajmującym.
W nagrodę Kasia poinformowała Dawida zmęczonym głosem - "Chyba idę poczytać, ale samej to nudno."
W tym domu nie był tematów tabu, ale o pewnych sprawach się po prostu otwarcie nie mówiło. Takie tam generacyjne różnice i dbałość o ogólną przyzwoitość. No dobra. Waldek był staromodny i pilnował pewnych standardów zachowań.
Kasia jednak lubiła czasem zawstydzać ukochanego. Takie próby charakteru dla niego, a dla niej dobra zabawa. Coś się wtedy działo, pojawiały się emocje. Chyba wszyscy z domowników już rozszyfrowali kluczowe słowa, a ona wciąż kierowała je do męża przekonana, że stworzony przez nich kod, wciąż potrzebuje co najmniej enigmy, by zrozumieć jego treść.
"Dobra, idę poczytać" - oznaczało to nic innego, jak zaproszenie męża na górę na seks, bo właśnie miała ochotę. "Zjadłabym coś." To nic innego jak nagły przypływ ochoty na zrobienie loda. Pytanie Dawida do żony - "Czy ma ochotę coś przekąsić?" - należało rozumieć analogicznie. "Idę trochę poleżeć." To już typowo kobieca zachcianka, sygnał, że ma ochotę na oralne pieszczoty od mąż.
Było jeszcze kilka innych, ale te wspomniane pojawiały się może nie nagminnie, ale na tyle często, że Violetta przez v i dwa t, szybko połapała się w kodzie młodych współlokatorów.
Tylko Waldek nie miał o niczym pojęcia.
<<>>
Najpierw przez pół wesela żartowano, a później się zachwycano.
"No takiego młodego mężusia sobie ...