1. Przypadki Violetty przez v i dwa…


    Data: 30.07.2023, Kategorie: teściowa, Romantyczne wesele, żartobliwie, Autor: CichyPisarz

    ... niewinnie wyglądającej młodej mamusi z dzieckiem na ręku. Odpuściła tylko dziewczynkom poniżej piętnastego roku życia. Każda, która zaczepiała zbyt długo oko na Dawidzie (a było na czym, na kim) została szybko uświadomiona, że podejrzany kontakt z tym przystojniakiem grozi im z jej strony sporymi problemami. Takie wibracje przesyłała podejrzanym kobietom Viola, a potrafiła rozszarpywać wzrokiem. Kilka pań się o tym przekonało. Nawet młoda siostra zakonna, siostrzenica ciotki Wandzi. I habit nie był tu żadną okolicznością łagodzącą.
    
    Wracali do pokoju i szli cichym hotelowym korytarzem, choć wciąż było słychać muzykę zespołu weselnego. Wtedy kolejny raz zapragnęła, by ją objął w talii, jak robił to dziesiątki razy w tańcu, poprowadził do alkowy jak swoją żonę i... Kilka razy nawet celowo się zachwiała (a może nie celowo, kwestia interpretacji), co łatwo jej było zrzucić na kilka ostatnich kieliszków weselnej, które musiała wypić z rodziną, by zachować pewne zwyczaje, ale on jak zawsze zachowywał się po dżentelmeńsku. Mimo zielonego światła i kilku danych szans na spoufalenie się, nie wykorzystał ich. Wywołało to w teściowej podziw dla siły charakteru zięcia i nieziemską wręcz złość za takie, a nie inne traktowanie. Nie powinien być obojętny. Uspokoił ją tylko tym, że co chwilę filował w jej dekolt. Udawała, że tego nie widzi.
    
    <<>>
    
    - Pewnie teraz żałujesz, że nie ma Kasi, co? - uśmiechała się zagadkowo, jakby narzucając tym skojarzenie z czymś, o czym nie powinna ...
    ... mówić - seks.
    
    Oboje siedzieli na swoich łóżkach w ubraniach. Nieprzypadkowo krawędź czarnej sukienki podjechała wyżej niż powinna (ale wyglądało to na przypadek), on poluzował wąski czarny krawat i odpiął guzik białej koszuli (to działanie nie było przypadkiem, a konsekwencją ukrywanego obserwowania towarzyszki).
    
    - Pewnie, że szkoda. Pewnie by się pobawiła - miał na myśli zabawę na weselu, tańce i rodzinne rozmowy. Jego żona była raczej rozrywkową kobietą.
    
    - Na pewno by się pobawiła - nadała słowom "się pobawiła" dwuznacznego znaczenia. - Ups! Przepraszam, zapomniałam się trochę - uśmiechnęła się niewinnie i złączyła zbyt mocno oddalone kolana. - Kasia lubi zabawę - przytaknęła zięciowi już normalnym tonem głosu. - Ty też pewnie byś się pobawił - tu znowu dziwnie zaakcentowała ostatnie słowo, podobnie jak to wcześniej dotyczące jej córki.
    
    - A jak się...mama bawiła? Wesele niezłe, nie? - zapytał i stwierdził, wspominając skradziony przed chwilą obraz fragmentu jej koronkowej bielizny.
    
    - Tak. Wszystko świetnie zorganizowane. Jedzenie bardzo dobre, muzyka również - mówiła, wpatrując się w zięcia świecącymi się oczami, które wwiercały się w jego oczy. Mówiła o przebiegu wesela, ale widać było, że myślami szybuje gdzieś indziej.
    
    Speszył się. Dostrzegł minimalny ruch kącików jej ust, który w ostatniej chwili jakby powstrzymała.
    
    - I towarzystwo całkiem, całkiem... - urwała, by się kokieteryjnie uśmiechnąć, odchylić tułów i oprzeć się za plecami na wyprostowanych ...
«12...456...27»