-
Judyta (II)
Data: 30.07.2023, Kategorie: delikatnie, namiętność, sexual fiction, Autor: darjim
Nakręcony? To było mało powiedziane. Byłem zakręcony na jej punkcie, jak butelka oranżady. Taka była prawda i nie bójmy się tych słów. To było istne wariactwo, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Prawie każdy dzień był wypełniony Judytą aż po same brzegi. I to zarówno te dni, kiedy się spotykaliśmy i kiedy nie mogliśmy. Ona była dosłownie wszędzie. Śmiałem się do siebie, że boję się otworzyć szafkę aby z niej Judyta nie wyskoczyła. Fascynowała mnie i to bardzo. Już samo imię było niezwykłe. Niezbyt często spotykane. W całym swoim życiu spotkałem tylko jedną Judytę... Właśnie tą... Judyta była bardzo silną osobowością.. Była silna i pewna siebie. Sama o sobie decydowała. Z wielką zaciętością dążyła do postawionych przez siebie celów i osiągała je. Lubiła czasem dominować, a mnie to się bardzo podobało, bo ja z kolei lubiłem niekiedy oddać inicjatywę kobiecie. W łóżku też. Była czuła i namiętna. Rzucała się bez obawy w wir wydarzeń i pozwalała się ponieść, ale zachowywała nad nimi kontrolę. Niby chłodna i opanowana, twardo stojąca na nogach, potrafiła o tym zapomnieć i rzucić się w otchłań namiętności. Jak dla mnie, była cudowną partnerką. W łóżku i w życiu, które zaczęliśmy coraz bardziej ze sobą splatać. Przeniosła do mnie kilka swoich rzeczy. Między innymi; ciuchy, kosmetyki i inne szpargały. Sam jej to zaproponowałem, aby nie musiała za każdym razem ich nosić. W sumie i tak bywała u mnie bardzo często. Tak. Coraz więcej czasu ...
... spędzaliśmy razem. Szczególnie weekendy. Weekendy spędzaliśmy wspólnie, od dzwonka do dzwonka, od popołudniowych godzin piątkowych aż do niedzieli. Praktycznie bez przerwy. To był niesamowity czas wypełniony wyuzdanym seksem. Nie mieliśmy praktycznie żadnych ograniczeń. Bez żadnych hamulców lecieliśmy ostro po bandzie lub po kruchym lodzie. - Chcę się z tobą pieprzyć - powiedziała - i guzik mnie obchodzi cała reszta. Spodobało mi się. .. Jak to mówiłeś?... Friends with benefits... Jeśli chcesz, możemy takimi dostać... Przyznaję, że bardzo mi to odpowiadało. Przyjaciele od seksu? To określenie mówiło o nas wszystko. Nic dodać i nic ująć. Friends with benefits, to naprawdę fajna sprawa. Umawialiśmy się, uprawialiśmy seks tak, jak nam się podobało. Nic sobie nie obiecywaliśmy. Po prostu puszczaliśmy sprawę na żywioł i gra... Zastanawiałem się, ale tylko przez krótką chwilę, czy wszystko nie poszło zbyt szybko?... Ale, co mi tam? Po moich ostatnich przeżyciach z Anką... Dobra. Nieważne. To był układ prawie idealny. A relacja między nami bardzo specyficzna. Seks, seks i jeszcze raz seks. Tylko on się liczył. Obojgu nam to bardzo pasowało. Ustaliliśmy sobie wszystko, określiliśmy zasady i postępowaliśmy według nich. Jakby na to nie spojrzeć, rozpoczynał się dla nas magiczny czas. Magiczny i niezwykły. Utonęliśmy w sobie. Zatopiliśmy się po same uszy. Zatopiliśmy w nie skrępowanym seksie. Nie poznawałem sam siebie. Sam dla ...