1. Judyta (II)


    Data: 30.07.2023, Kategorie: delikatnie, namiętność, sexual fiction, Autor: darjim

    ... wykonując ostatnie pchnięcia.
    
    Wytrysnąłem w jej wnętrze.
    
    Opieraliśmy się o ścianę, dysząc ciężko. Wysunąłem się z niej omal nie tracąc równowagi. Zachwiałem się lekko i przytrzymałem mocniej ściany.
    
    - To było zajebiste, wiesz... - odezwała się łapiąc oddech. - Dawno nikt mnie tak przeleciał
    
    Odsunąłem się dwa kroki do tyłu. Stałem tak z nadal opuszczonymi do kostek spodniami. Patrzyłem na Judytę. Stała do mnie tyłem nadal opierając dłonie o ścianę. Teraz odwróciła się do mnie.
    
    - Dawno nikt cię tak nie przeleciał? – odezwałem się, udając wkurzenie.
    
    - Oj tam, oj tam – uśmiechnęła się. – Tak miałam w scenariuszu.
    
    Uśmiechnęliśmy się do siebie.
    
    Scenariusz, to scenariusz i należy się go trzymać. Wymyślaliśmy sobie przeróżne historyjki i odgrywali je. Tak, jak tą...
    
    Nigdy nie było nudno i jednostajnie.
    
    Rutyna trzymała się od nas z daleka.
    
    - Istne wariactwo, co nie?
    
    Pokiwałam głową zgadzając się z jej twierdzeniem.
    
    Tak. To było istne wariactwo. Bardzo fajne wariactwo.
    
    Nie da się ukryć, że to był nasz czas. Wykorzystywaliśmy go do maksimum. Spotykaliśmy się prawie codziennie, o ile pozwalały mi obowiązki. Weekendy za to były całkowicie nasze.
    
    Szaleliśmy bez żadnych zahamowań.
    
    Miałem wrażenie, że jesteśmy w jakimś innym wymiarze. Niby tu na ziemi, na początku lipca, ale zupełnie gdzieś indziej.
    
    Nadal nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Radośnie jednak wchodziłem w tą przestrzeń i dawałem się ponieść wydarzeniom. Wszystko wybuchło tak ...
    ... nagle i nieoczekiwanie.
    
    Nie raz i nie dwa szczypałem się dość boleśnie, aby przekonać się, że to nie sen.
    
    To nie był sen. To wszystko działo się naprawdę. Była Judyta i byłem ja.
    
    Naprawdę raz się żyje, potem się tylko straszy i lepiej coś zrobić i ewentualnie potem żałować, niż żałować że się nie zrobiło.
    
    Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Może zrobiłem coś dobrego w poprzednim wcieleniu i teraz otrzymywałem za to nagrodę.
    
    Nie wiedziałem co o tym myśleć, dlatego postanowiłem nie zastanawiać się nad tym dużo. Po prostu puścić sprawę na żywioł i już.
    
    Niech się dzieje co chce.
    
    Istne wariactwo.
    
    - Ale w tym wariactwie jest metoda - dodałem.
    
    Poszliśmy wziąć kąpiel...
    
    Gdy wszedłem do pokoju, zastałem ją leżącą nago na łóżku i zaczytaną w moim brulionie z wierszami i różnymi notatkami.
    
    - Fajnie piszesz – stwierdziła.
    
    Teraz usiadła i zaczęła czytać na głos.
    
    - Widzę, jak zasiadasz całkiem naga do czytania poezji, mojej poezji... Dotykasz się lekko... Słowa wierszy ślizgają się namiętnie po całym twym ciele... Pieszczoty metafor sprawiają Ci niewysłowioną rozkosz... Wersy, jak język kochanka, mój język, dociera absolutnie wszędzie... Robisz się coraz bardziej wilgotna między nogami... To najwspanialsza pointa, jaką można sobie wyobrazić... Taki orgazm zdarza się niezwykle rzadko...
    
    - Hmm... To może być ciekawe... - ciągnęła dalej - Jeszcze nie próbowałam masturbować się przy poezji – uśmiechnęła się wesoło, wstając. – To znaczy... Kiedyś, jak ...
«1...345...9»