-
Judyta (II)
Data: 30.07.2023, Kategorie: delikatnie, namiętność, sexual fiction, Autor: darjim
... otchłani jestem utopiony w Tobie bez pamięci nie wychodzisz z mojej biednej głowy ani na chwilę we dnie i w nocy jestem ukrzyżowany na ołtarzu miłości gdzie płoną już mistyczne świece a ich blask podsyca bardziej nasze pożądanie... Tak. Coś w tym było. - nie mogę myśleć o nikim innym nic nie jest już takie jakim było jeszcze całkiem niedawno kocham Cię kocham Cię kocham Cię kocham Cię... będę powtarzał bez końca... kocham Cię kocham Cię kocham Cię... Powtarzając w kółko „kocham Cię” odłożyłem zeszyt. Szybko wstałem i podszedłem tych kilka kroków do Judy. Uklęknąłem przed nią i zbliżyłem usta do jej pulsującej ekstazą szparki. Całowałem wargi sromowe. Wyciągnąłem język i jego czubkiem sunąłem po dziurce. Była niewiarygodnie mokra. Dotknąłem językiem łechtaczki. Tylko tak ledwie, ledwie. Przez Judytę przebiegł dreszcz. Tak. O to w tym wszystkim chodziło. Nie przerywałem. Oboje to uwielbialiśmy. Nawet nie wiem, które z nas bardziej. Palcami lewej ręki rozwierałem srom Judy. Prawą miałem zaciśniętą na swoim przyrodzeniu i ostro je maltretowałem. - Wsadź mi – wyjęczała. Tylko na to czekałem. Podniosłem się nieco. Judyta zsunęła się nieco bardziej w dół. Pośliniłem dłoń, a nią penisa, chociaż to było całkiem niepotrzebne. Judy zarzuciła mi nogi na ramiona. Przytknąłem członka do rozwartej szparki, a potem powoli zanurzyłem głowicę. Gdy zniknęła cała, naparłem mocniej i ...
... szybciej. Byłem w środku. Uderzałem w Judytę i za każdym razem odzywało się głośne klaśnięcie. - Aaa... aaa... aaa... - jęczała coraz głośniej. Przyznaję, że to nakręcało mnie jeszcze bardziej. Spirala non-stop nakręcana kiedyś puszczała i razem frunęliśmy przez morze orgazmu. Tak. Dobrze, że Bóg wymyślił orgazm na sam koniec uniesienia. Eksplodowaliśmy razem... Niesamowite to było. Jak zawsze zresztą... Judyta zawsze potrafiła mnie zaskoczyć. Kiedy stawała w drzwiach pokoju, mnie z reguły zatykało z wrażenia, wgniatało w fotel albo papućki mi spadały. Ona, jak mało kto, potrafiła zadbać o taki właśnie efekt. Była w tym absolutną mistrzynią. Sobie w tej kwestii, też nie mogłem nic zarzucić, bo moja fantazja erotyczna była niezła, ale ona... Kiedyś wieczorem przeszła samą siebie... Włosy miała zaczesane w dwa niedbałe kucyki, coś a'la Pipi Langsztrumpf, czy jakoś tak nazywała się ta Fizia Pończoszanka. Tyle tylko,że nie była tak ruda i piegowata. A ta różowa piżamka... Mmmm... Widok, przyznaję, był niesamowity i bardzo, ale to bardzo podniecający. I jeszcze ta jej mina z przygryzioną dolną wargą... Zrobiło mi się naprawdę gorąco, a w slipach bardzo ciasno. No, i bardzo przyjemnie. Patrzyłem na nią, a krew szaleńczo we mnie pulsowała. Judy zrobiła kilka małych kroczków w moją stronę. - Cześć – odezwała się nieśmiało. - Cześć – odpowiedziałem uśmiechając się szeroko – co ty tu robisz, dziewczynko? Miałem nadzieję, że dobrze wszedłem w ...