1. "Czlowiek", akt 3: "Potrzask" (3/3)


    Data: 31.07.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz

    ... bezprzewodową maszynkę do włosów i mały palnik – Szczecina psuje smak, musi być idealnie gładkie jakbyś gładził jedwab.W ciągu zaledwie pół godziny Lena, drżąca wciąż na wózku była łysa jak jej młodszy brat i pozbawiona brwi, a nawet rzęs. Potem wodziłem łagodnie ogniem po jej ciele powodując lekkie zaczerwienienia, przez co darła się dalej, ale już uzbrojeni w zatyczki do uszu widzieliśmy jedynie ruch warg. Kiedy ją odpięliśmy by zrobić to z drugiej strony, próbowała uciec, ale jeden kopniak posłał ją na zieloną trawkę. Poznana kilka godzin wcześniej lekarka dołączyła do nas, by zafundować jej ekspresowe płukanie żołądka i lewatywę, więc przez kolejną długą chwilę obserwowaliśmy jak rozlewa się z obu stron jakby oglądając film bez dźwięku.Potem jeszcze stalowa rurka w cewkę moczową, trochę nacisków i można było ją uznać za opróżnioną do granic możliwości. Ekspresowe mycie przy użyciu wiader i gąbek samochodowych, kolejna próba ucieczki, zachęta by dobrowolnie weszła do dolnej połowy naczynia, kolejna próba ucieczki, mocny chwyt aż gładko ułożyła się na brzuszku w środku, nadal rycząc i powtarzając coś ruchem ust.Wykręciłem jej nogi w pachwinach i ramiona pod pachami, by usztywnić je razem prostym wiązaniem konopnej liny. Podpięto jej przez wenflon adrenalinę, by była cały czas przytomna. Lead skończył kroić warzywa, które wsypaliśmy dookoła niej. Nawlokłem igłę na nitkę i trzymając ją za szarpiący podbródek zaszyłem ciasno wargi. Dopiero wtedy wyjęliśmy zatyczki.- Babcia ...
    ... wiele razy podkreślała „pamiętaj, by nafaszerować, aby wniknęło też do środka”. - wyjaśniłem przyjacielowi, związując kilka marchewek, selera i inne warzywa w dwie wiązanki – A najlepiej wepchnij mocno i zaszyj, by nie wyszły…- Au… - powiedział Lead, a po chwili spoważniał – Rozgrzać piec?- Oczywiście. I przygotuj cukier i masło na później, tak z po dwadzieścia kilo powinno nam starczyć. - pokiwał głowąMocno wepchnąłem między warstwy tłuszczu pierwszą wiązankę, ale ledwo weszła do połowy, a nasza świnka rzucała się na boki po całej brytfannie. Gdyby tylko mnie zdenerwowała, pewnie na tym bym skończył, ale Dei przez tydzień egzystowała przy moim boku dzięki niej. Zaparłem się więc mocniej o blat i pchnąłem z całej siły, tak, że zniknęły całkowicie wśród fałdek. Powtórzyłem proces w drugą dziurę, która jeszcze przed chwilą wylewała z siebie masy fekaliów. Potem ładnie ścisnąłem wszystko razem i starannie zaszyłem, wykorzystując nadmiar skóry. Lead zaczął wysypywać wiadra cukru po jej ciele, tworząc na nim dość grubą warstwę.- Dopiero, jak się lekko skarmelizuje dodamy masło. Wtedy będziemy też nakłuwać, by wypłynął tłuszczyk i powstał cudowny sosik. - powiedziałem, spoglądając na czujnik temperatury – Dwieście! Idealnie. - poklepałem łysą głowę grubaski – Przyjdziemy za kilka godzin, może przy odrobinie szczęścia nadal będziesz świadoma i żywa. Dorzucimy Ci masełko i zaczniemy nacinać. Na razie, baw się dobrze w swoim wyjątkowym, ciepłym, ciemnym miejscu. - zamknęliśmy górę, ...
«12...456...11»