1. "Czlowiek", akt 4 "Chlopcy" (4/4)


    Data: 13.08.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz

    ... Jedynie czas jest poza naszym zasięgiem. Ten spędzony z tobą chciałbym móc rozciągać z sekund do minut, minut do godzin, a godzin do tygodni. Jesteś ogniem, który mnie ogrzewa i światłem, które prowadziło. Zwycięstwem, w grze o której nawet ja nie wiedziałem. Pozostaje mi wygrać jeszcze w dwie gry. Tej, która toczy się tutaj i tej, która trwa niezależnie od niej.- Wrócisz, gdy wygrasz w tamtą. - powiedziała, całując mnie tak mocno, że straciłem na chwilę oddechPrzy śniadaniu mama wydawała się jeszcze bardziej radosna, niż zwykle, co rusz nucąc pod nosem. Nie pytałem dlaczego, ale miałem podejrzenia. Astrid leżała niemal w objęciach Leada, karmiona przez niego przygotowanymi kanapkami. Anita, Dei i Mia rozmawiały pogodnie. Wmusiłem w siebie miseczkę musli.- Pojutrze wyjeżdżasz? - usłyszałem pytanie mamy- Niestety. Pojutrze z rana mam pociąg powrotny. Koniec wakacji, trzeba wracać do normy. - odpowiedziałem, uśmiechając się słabo pod nosem- Chcesz, to nadal mogę Ci załatwić papiery, że masz prawo jazdy i możesz sobie wybrać samochód z garażu Wiktora... - powiedziała, na zachętę - Możesz też lecieć samolotem i...- Wolę jechać pociągiem. Prawie dwudniowa podróż z dwiema przesiadkami. O ile do granicy Polski pociągi mkną, tak w niej samej będę jechał połowę czasu. - odpowiedziałem - Mia, pamiętasz coś z kraju?- Obwarzanki! - odpowiedziała - Mieszkaliśmy z mamą w Krakowie...- Oh, czyli druga strona kraju dla mnie. - odparłem, uśmiechając się - Najedzona, kochanie? Dzikie zwierzęta ...
    ... czekają. - zapytałem Dei- Tak. - odparła, uśmiechając się - Astrid, skarbeńku, poradzisz sobie dzisiaj? Możesz sobie pobyć z Leadem, tylko nie rozdrap sobie cipki od nadmiaru wrażeń. Pod drzwiami będziecie mieli Hannah, jakbyście miały ochotę. Zobaczymy się pewnie dopiero jutro rano.- Przeżyjesz to, Dei? - zażartowała Anita- Bardziej się martwię, że on mi umrze. - odparła jej z uśmiechem - Do zobaczenia za dwadzieścia cztery godziny...Nie będę opisywał szczegółów, bo właściwie ich nie pamiętam. Nie liczyłem orgazmów, ilości przelanego potu, czy tego, że cała syntetyczna skóra odlepiła się od mnie pod koniec. Pamiętam za to, jak cudownie było, i tego, że w życiu nie miałem gorętszego dnia lata. No i fakt, zamiast już na śniadanie, udało nam się dopiero zejść na obiad, co zostało okraszone przez Wiktora dzikim śmiechem i brawami.- Poskromiłem tygrysa. - powiedziałem do niego, siadając na swoim miejscu - Chyba mi wszystko połamał, wygryzł większość ciała, ale udało mi się. - staruszek zaśmiał się- Przegapiłeś wizytę Negana. - powiedział, kręcąc głową - Pytał o Ciebie. Przyjedzie na kolację.- Miło z jego strony. - odpowiedziałem, zabierając się ciężko do jedzenia - Zjem mniej, by mieć miejsce na kolację....- Tak, rozumiem. - odpowiedział - Pozwól, że jednak dokończę. Wczoraj troje z pięcioro moich dzieci siedziało przy tym stole, ale nie dlatego, że działo się coś ważnego i żadne z nich nie rozmawiało ze sobą, a jak już to Anita mówiła coś wyrywkowo, a Mia opowiadała o wszystkim. ...
«12...567...»