-
"Czlowiek", akt 4 "Chlopcy" (4/4)
Data: 13.08.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz
... Dlatego pozwoliłem sobie wypłacić twoją nagrodę, kiedy zobaczyłem, jak łatwo pętasz swoją władzą Anitę, którą zawsze miałem za najtrudniejszą dla Ciebie rywalkę...- Spoko. - odparłem, odkładając widelec i pijąc sok z szklanki - Ważne, by była taka, jak prosiłem.- Dokładnie taka. - odpowiedział, kiwając głową - Co prawda, nie mówił o niej, ale po głosie sądząc, raczej nie jest jakiś nieszczęśliwy. Brzmiał nawet na dumnego, ale podejrzewam, że raczej chodziło o Ciebie.- Dobrze. - kiwnąłem głową - O to głównie chodziło. To były cholernie dobre wakacje...- Myślisz, że wrócisz tutaj? - zapytał Wiktor, patrząc na mnie - Ale powiedz prawdę.- Jeśli będę mógł i będę potrzebny. - odpowiedziałem - Nie wzywa się diabła, by odkręcił słoik, bo można stracić niewspółmiernie dużo względem tej posługi.- Może ujmę to w ten sposób. - powiedział Wiktor - Kiedy miesiąc temu zadzwonił do mnie twój ojciec, był piany. Powiedział mi o tobie coś, co przed mną zataiłeś...- Pozwoliłem sobie to przemilczeć, bo się przyjaźnimy. - odparłem, wzruszając ramionami - Jednak moja królowa doskonale o tym wie.- Nie zrozum mnie źle, ale wiesz, że z tym akurat mógłbym Ci pomóc? - zapytał jeszcze - Powiedziałem Juli i też próbowała Cię przekonać....- Domyśliłem się. - odpowiedziałem - Nie, przyjacielu. Nasza gra dobiegła końca, gdy przekazałeś mi kopertę. Do swojej nie chce zapraszać nikogo. Chce ją przejść sam, bez oszustw i innych pomocy. Teraz to ja gram va banque.Kiedy skończyłem to zdanie, do stołu dosiadły ...
... się Astrid w towarzystwie Leada, Mia wraz z Lynx i Anita. Jadalnie wypełnił gwar rozmów, które nie dotyczyły już bezpośrednio mnie.Negan rzeczywiście przyjechał na kolację. Spokojnie rozmawiał z ojcem i ze mną, jakbyśmy robili to każdego dnia od mojego przyjazdu. Co rusz śmieliśmy się z czegoś na cały głos, co wzbudzało uśmiech politowania pań, ale było to przyjemne pożegnanie. Wiktor jak zwykle zaproponował karty, a ja zasugerowałem jeszcze dwóch graczy pod postacią Negana i Leada. Obaj zgodzili się i tak oto, z butelką whiskey siedzieliśmy, gdy za oknem zaczął padać powoli deszcz.Pierwsze rozdania były zachowawcze, głównie wygrywał Negan, który okazał się mieć naturalny dryg i farta do kart. Lead radził sobie jako tako, ale widać było, że Poker to nie jego gra. Kiedy znów rozdawałem, wystawiłem dość pokaźną sumę żetonów w ciemno, zmuszając wszystkich do obstawienia. Potem każdy wymieniał karty. Podbiłem kolejny raz, a mój pomocnik spasował, nie mając czym zagrać. Negan i Wiktor mogli mnie sprawdzić.- Jak myślisz, synu... - powiedział Wiktor, patrząc na Negana - Blefuje nam czy naprawdę ma dobry układ?- Hm... - zastanowił się chłopak, patrząc na mnie - W sumie, niech mu będzie. Podbijam.- To ja też. - odparł mój przyjaciel- Więc sprawdzam. - wyrównałem stawkę, tak, że został mi ostatni najmniej warty żetonNegan miał dwie pary ósemek i czwórek. Wiktor wyłożył fulla strita od trójki do siódemki.- Nigdy nie miałem potrzeby blefu. - wyłożyłem dwójkę - Czasem...- wyłożyłem siódemkę ...