1. Rumpelsztyk


    Data: 17.08.2023, Kategorie: bajka, skrzat, szantaż, dziewczyna, czary, Autor: MrHyde

    ... zastrzygł uszami, zamrugał lewym okiem. Młode dwórki, jedna po drugiej, wzięły z niego przykład. Z tym że zamiast języka — ludzki język ma bądź co bądź ograniczony repertuar zastosowań — do podwijania sukni musiały użyć dłoni. Nie próbowały też stroszyć uszu.
    
    Skrzat tymczasem, przybierając odpowiedni wyraz twarzy, niemo poprosił Margrett, by wygodnie usiadła obok niego na podłodze.
    
    — Z ich strony nic nam nie grozi — szepnął dziewczynie do ucha. — Nikogo więcej tutaj nie ma.
    
    Tak uspokoiwszy młynareczkę, wcale nie aż tak zaniepokojoną, by koniecznym było ją uspokajać, skrzat rozsiadł się między jej nogami, po turecku. Długim zwinnym językiem spełnił, co obiecał poprzednie nocy. Polizał, tam, gdzie obiecał, że poliże.
    
    Jedna z dwórek, porażona widokiem skrzata liżącego dziewczynę w tak nieprzyzwoity sposób, o mało nie zemdlała. Resztkami sił udało jej się jednak zachować przytomność.
    
    Jej towarzyszka zareagowała zgoła inaczej. Nagle stwierdziła, że jest jej wszystko jedno i niczemu więcej nie będzie się opierać. Być może uznała, że zdarzenie, w którym uczestniczyła, nie mogło się dziać naprawdę. Krótko mówiąc, pozbyła się wszelkich hamulców. Zrzuciła suknię i całkiem naga szybko rozebrała też, wciąż oszołomioną, pierwszą dwórkę, przydzieloną jej do pary przez skrzata. Powaliła ją na podłogę, przygniotła sobą i zaczęła całować i macać bez opamiętania, zupełnie jakby była pełnym lubieżnej żądzy mężczyzną.
    
    Chwilę później również druga para młodych kobiet, zrzuciwszy ...
    ... szaty, zaczęła się tarzać po podłodze.
    
    — Pora na nas — powiedział skrzat, wiodąc dłoń Margrett w stronę swego krocza. W tym momencie miał na sobie jedynie czerwony chałat; spodni albo wcale nie miał od samego początku, albo zdjął niepostrzeżenie. — Przywitaj Rumpelsztyka.
    
    — Kogo?! — Margrett parsknęła śmiechem.
    
    — Rumpelsztyka — powtórzył skrzat, mrużąc prawe oko, tym razem emanujące czerwienią. — Ten, kogo dotykasz, to Rumpelsztyk... Rumpelszwanz, Rumpelsztunc, Dydek, Hałasik, Kurdupel!
    
    Margrett potrzymała go w garści. Po chwili przesunęła dłoń do góry. Odczekała trochę, zorientowała się, że Rumpelsztyk się wydłużył. Przesunęła więc rękę jeszcze wyżej, o jakieś pół cala. I znów koniec Rumpelsztyka oddalił się od jej dłoni.
    
    — Całkiem słuszna pałka. — Dziewczyna pokiwała głową z uznaniem. — Dlaczego go ją tak dziwnie nazywasz? I niesprawiedliwie. Jakiż tam z niej kurdupel?
    
    — Niektórzy mówią, że gdy dręczy cię jakiś problem, powinnaś spróbować go nazwać. To ponoć przynosi ulgę — odpowiedział skrzat filozoficznie. — No to szukam odpowiedniej nazwy.
    
    — Języczek — zaśmiała się Margrett. — Twój język i twój Rumpelsztyczek są niesamowicie dłudzy!
    
    — Wiem. Masz w tym swój udział — odpowiedział skrzat i przyłożył Rumpelsztyka do łona dziewczyny.
    
    Margrett oparła się na łokciach. Mocno zacisnęła pięści w oczekiwaniu na pchnięcie skrzata. Rumpelsztyk wszedł w nią jak nóż w miękkie masło.
    
    Skrzat do rana odezwał się dwa razy. Najpierw, jak gdyby czytał w myślach ...