-
Rumpelsztyk
Data: 17.08.2023, Kategorie: bajka, skrzat, szantaż, dziewczyna, czary, Autor: MrHyde
... Margrett, powiedział, że jego Rumpelsztyk jest tak cienki i gibki, że nie zerwie wianka. — Nie bój się! Książę przekona się, że będzie w tobie przed jakimkolwiek innym mężczyzną. — Tę myśl skrzat celowo wyraził głośno, żeby żadnej z dwórek nie przeleciała mimo uszu. Potem, blisko północy, stwierdził, że tym razem da Margrett tylko jedną złotą nitkę. — Musimy trochę ograniczyć pokusy — wyjaśnił. — Żeby książę od zbyt łatwego złota nie stracił rozumu i nie potraktował cię tak, jak pewien król Saksonii i Polski potraktował aptekarza Böttgera. — Jak potraktował? Jestem tylko córką zwykłego młynarza. Nie znam tych krajów. — Nie szkodzi. Poznasz, jak będzie trzeba. A co do Hansa, tego Böttgera, pomogłem mu w sumie dwa razy. Najpierw w Berlinie, a potem jeszcze raz, z litości, jak zwiał z Prus na złamanie karku do sąsiedniej Saksonii. Co zrobił król, pytasz. Tylko to, co każdy jeden król, a do tego bankrut i chciwiec, musiałby zrobić, gdyby na jego dworze pojawił się magik umiejący zamieniać glinę w złoto. Zamknął Hansa w twierdzy i nie wypuścił do końca życia. Żeby alchemik nie dostał się w ręce innego monarchy. Musimy oszczędzić ci podobnego losu — wyjaśnił skrzat cierpliwie, pilnując, by Margrett dobrze zrozumiała każde słowo. Przez resztę nocy skrzat niestrudzenie majstrował Rumpelsztykiem; jak mówią skrzaty, psocił; stękając dokładnie raz na godzinę. To właśnie wtedy, kiedy stękał, z Rumpelsztyka spływała kropla skrzaciego nasienia. Dokładnie jedna kropla co ...
... godzinę. Margrett, podobnie jak cztery dwórki mające za zadanie podglądać ją bez zmrużenia oka, nie zaznała snu tamtej nocy. Ranne promienie słońca zastały ją nagą i mokrą, jakby dopiero co zażyła kąpieli. Była zmęczona, ale szczęśliwa. — Bryz, bryz, drogie panie! Bryz, parami do kąta! — Klaszcząc, rozkazał skrzat, wyskoczywszy spomiędzy kolan Margrett. Jego Rumpelsztyk w mgnieniu oku skurczył się do rozmiaru, który mógł jeszcze zadziwić niejedną panią, ale już nie wywoływał szoku. Skrzat pocałował kochankę, pomógł założyć suknię. Poprosił, by się odwróciła na chwilę. Zakręcił się na lewej nodze, furgocząc jak kołowrotek, i zniknął. Książę, zobaczywszy pojedynczą nitkę, nie dłuższą niż nędznych półtora łokcia, zrobił skwaszoną minę, wyrażającą nie mniej nie więcej tylko podejrzenie, że miał miejsce szwindel. — A nie próbujesz ty mnie wykołować? — spytał książę, wpatrując się w rumiane policzki Margrett. — Ależ skąd, książę. Po prostu na więcej złota nie starczyło magicznej siły. Zrobiłam, co mogłam. — Co o tym myślicie? — zapytał czterech dwórek, których zadaniem było opiekować się Margrett, dopóki nie opuści murów zamku, tych samych, które w nocy miały ją potajemnie obserwować. Wszystkie cztery jednocześnie wzruszyły ramionami. — Dobrze, porozmawiamy później — powiedział książę, robiąc groźną minę. Podkrążone od niewyspania oczy świadczyły, że dwórki się nie leniły w nocy. Książę musiał przyznać, że nawet jeśli nieskutecznie, to z całą pewnością ...