-
Rumpelsztyk
Data: 17.08.2023, Kategorie: bajka, skrzat, szantaż, dziewczyna, czary, Autor: MrHyde
... gdyż skrzat co i rusz odwracał się do niej plecami, zasłaniając kołowrotek. Jedyne, co widziała dokładnie, to strumienie trocin sypiące się na wszystkie strony. — Wszystko stracone — pomyślała w końcu i zrezygnowana skuliła się w kącie. Nim się spostrzegła, zasnęła. Gdy obudziły ją pierwsze promienie słońca, w miejscu snopka siana ujrzała kopiec trocin i pyłu. — Ale straszny sen! — pomyślała. — Zaraz się obudzę i koszmar minie. Zamknęła oczy. Lewą ręką dotknęła prawego nadgarstka, tam, gdzie powinna być bransoletka, by sprawdzić, czy już jest odpowiednia pora by się obudzić. Na próżno. Bransoletki nie było. — Za chwilę będzie tu książę — usłyszała ni to męski, ni to dziecięcy głos skrzata. Natychmiast zerwała się na równe nogi. W mig naciągnęła sukienkę, by przypadkiem nie zgorszyć nikogo widokiem odsłoniętego ramienia lub nogi. A o to nietrudno, gdy w czasie snu coś się podwinie niezauważenie. Rozejrzała się po komnacie raz i drugi. Wreszcie dostrzegła skrzata. Leżał tuż obok niej, podpierając ręką głowę, z jednym okiem zamkniętym, drugim — szeroko otwartym — gapiąc się na jej kolana. Dziewczyna kucnęła. — Potrzebna ci jeszcze moja bransoletka? — spytała szeptem, widząc, że skrzat nie zamienił słomy w złoto, bez wiary jednak, że zwróci niezasłużenie pobraną opłatę. — Nie — odpowiedział skrzat krótko. — Oddasz mi ją? — Nie oddam. Jest teraz moja. — Skrzat otworzył zamknięte dotąd oko. — Proszę. Oddaj mi medalik. — Nie oddam. Mam ...
... dla ciebie coś innego. — Skrzat uśmiechnął się jak Jezus do Weroniki na jednym z kościelnych obrazów. Podniósł głowę i wystawił mały palec z nawiniętą żółtą nitką. — Oto twoje złotko dla księcia. — Jak to zrobiłeś? — spytała Margrett, nie wierząc własnym oczom. — Tego nie mogę ci jeszcze zdradzić — odparł tajemniczo i oddał dziewczynie złotą nitkę uprzędzoną ze słomy. Miał zimną rękę. Książę zdumiał się bardzo, zobaczywszy szpulkę złotej przędzy. Myślał, że obetrze łzy z zapłakanej twarzy i niedługo potem odbierze od dziewczyny dowód wdzięczności za okazaną jej ojcu łaskę, a tu takie nici! Nie stracił jednak fasonu. — Mało! Potrzebuję więcej twojej złotej przędzy — oznajmił młynareczce. Natychmiast kazał służącemu przynieść więcej słomy. Dzień upłynął na spacerach po zamkowym ogrodzie i rozmowach z przydzielonymi jej pokojówkami. Dziewczyny w podobnym wieku z trudem kryły zazdrość. Nieudolnie próbowały się dowiedzieć, dlaczego książę zaprosił ją na zamek, polecił umieścić w najlepszej komnacie, karmić najlepszymi potrawami i odziać w najlepszą suknię. Dlaczego zwykłą młynareczkę traktował wyjątkowo. Złotowłosa odpowiadała im niezmiennie wzruszeniem ramionami. Nie śmiała wyjawić prawdy o skrzacie. Bała się jeszcze bardziej niż poprzedniego wieczora. I tym razem książę osobiście odprowadził ją na spoczynek. — Do rana masz to zamienić w złoto! — rozkazał, zacierając ręce. Jak tylko drzwi się zamknęły i ucichł odgłos ryglowania, Margrett kucnęła i ...