-
Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. trzydziesta ósma
Data: 18.08.2023, Autor: franek42
... pomigdalił i popieścił. Lubię czuć twoje dłonie, kiedy błądzą tu i tam na moim ciele - odezwała się Kamila, podsumowując naszą rozmowę i szybkim ruchem pozbywając się swoich majtek od bikini. - A teraz bądź uprzejmy i podnieś na chwilę ten swój tyłek - powiedziała, rozglądając się uważnie po otoczeniu i sięgając rękami do moich szortów. Kiedy podniosłem się do góry, błyskawicznie ściągnęła ze mnie szorty wraz z majtkami i wspięła mi się na kolana, przejmując ster z moich rąk. Mój kutas błyskawicznie zareagował na jej nagie, kształtne ciało i po chwili zaczął bóść ją od spodu, jakby szukając kontaktu z jej, mokrą już z podniecenia, cipką. - Sądzisz Kamilo, że to dobry pomysł? - zwróciłem się do mojej napalonej towarzyszki. Jej zachowanie było więcej niż niekonwencjonalne. Ba, było wręcz karkołomne, biorąc pod uwagę, że ona sterowała, siedząc naga na moich kolanach, o obok nas przepływały inne jednostki. Płynęliśmy przecież licznie uczęszczanym szlakiem wodnym. Byliśmy już dość blisko Mikołajek, więc zwolniłem jeszcze bardziej. Z każdej mijanej czy wyprzedzanej łodzi rozlegały się gwizdy i męskie okrzyki, jako aplauz dla dorodnych cycków Kamili. W pewnej chwili przyszło mi nawet na myśl, że ktoś z nich mógł poczuć się urażonym, obyczajowym purystą i sprawić nam kłopoty. Dzwoniąc na policję, mógł poinformować, że duża łódź płynąca po jeziorze Mikołajskim i zmierzająca w stronę miasta, jest sterowana przez cycatą, siedzącą na kolanach faceta, nagą ...
... dziewczynę. Kamila jednak nic sobie z tego nie robiła, jakby jej nie dotyczyło. Ba, machała nawet do przypadkowych wielbicieli, jakby chciała przekazać im, że cieszy ją to, co się dzieje. W pewnej chwili pochyliła się i uniosła lekko swój tyłek, sięgając po szturchającego ją od dołu kutasa. Domyśliłem się, że chce go mieć w sobie. Rozsunąłem więc szeroko nogi, umożliwiając jej nasunięcie się na mój drążek. Była podniecona i mokra, wchłonęła go więc bez oporu. Moje rozsunięte na maksa nogi, umożliwiły jej dość głębokie wciśnięcie kutasa w siebie. Chcąc szybko zaspokoić swoje potrzeby, zaczęła szaleć, suwając się energicznie na moim śliskim kutasie. Musiałem więc w pewnej chwili chwycić kierownicę steru, bo jej emocjonalne zachowanie przenosiło się na kiwanie i chybotanie łodzią. Jakby tego było mało, odezwał się dzwonek mojego telefonu i wyświetlił się numer oraz imię Eli. Prawdę mówiąc, spodziewałem się go znacznie wcześniej. Byłem nawet przygotowany na reprymendę z jej strony, że czeka na nas, a my się spóźniamy. - Cześć Elu! Za kilkanaście minut, no.. może nieco później, będziemy na miejscu. Jest duży ruch na szlaku i nie da się przyspieszyć - rzuciłem do słuchawki, nie czekając na jej odzew, uprzedzając w ten sposób ewentualne pretensje i opieprz ze strony Eli. - Hej! Właśnie dlatego dzwonię, Adasiu. Nie musicie się tak bardzo spieszyć. Dzisiaj nigdzie już nie jedziemy. Przyjechali do nas nie zapowiedziani goście, nasi zagraniczni kontrahenci, z którymi ...