-
Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. trzydziesta ósma
Data: 18.08.2023, Autor: franek42
... współpracujemy od wielu lat. Właśnie odbywamy teraz spotkanie i wyrwałam się na chwilę, aby do was zadzwonić. A poza tym, chciałam usłyszeć twój głos, kochanie, dlatego zadzwoniłam osobiście. Kocham cię i tęsknię za tobą Adasiu, ale ty pewnie o tym dobrze wiesz - usłyszałem ciepły, pogodny głos Eli, z wyczuwalną, cieniutką nutką nostalgii. Nie wiedzieć czemu, poczułem naraz ulgę. Dobrze, że nie przełączyłem rozmowy na głośno. Tak ton, koloryt głosu oraz słowa Eli, kierowane do mnie, pewnie nie kojarzyłyby się dobrze Kamili. Ela po prostu gruchała do mnie i pewnie też nie chciałaby, aby ktoś inny to słyszał. A tym bardziej Kamila, która była mną, już dość żywo, zainteresowana. - Nie ma sprawy Elu. Dzięki za informację. I nie martw się o nas. Wymyślimy coś wspólnie, jak zagospodarujemy dzisiejszy dzień. Na pewno przed wieczorem pojawimy się na przystani. Do zobaczenia i też cię kocham! - rzuciłem spontanicznie do telefonu i rozłączyłem się. Kamila milcząc, zsunęła się powoli z moich kolan i usiadła obok na ręczniku. - Co się stało? Nie płyniemy do przystani i nie wyjeżdżamy dzisiaj, tak? To ciocia dzwoniła? - zapytała neutralnym tonem, spoglądając jednak na mnie badawczym spojrzeniem. - Tak, Ela. Nie wyjeżdżamy i nie musimy się spieszyć. Przyjechali do nich jacyś kontrahenci w interesach i właśnie odbywają spotkanie. Musimy więc porozmawiać i zastanowić się, jak zamierzamy spędzić dzisiejszy dzień - poinformowałem Kamilę zdawkowo, czując się jednak wobec niej ...
... niezbyt komfortowo. Z jednej strony myślałem o zacieśnieniu z nią więzi, a rozmowę z Elą zakończyłem wyznaniem, że też ją kocham. Kamila pomyślała chyba o tym samym, bo przez chwilę milczała i tylko od czasu do czasu zerkała na mnie poważnym spojrzeniem. - Hej! Co tak spoważniałeś Adamie? Przecież wiem, że ją kochasz, więc to, że zakończyłeś rozmowę wyznaniem tego, było pewnie odpowiedzią na jej odzywkę. Nie musisz więc dręczyć się myślami, że mnie tym w jakiś sposób uraziłeś. Bo pewnie o to chodzi, tak? Mimo woli uśmiechnąłem się. Trudno, żeby nie. Mimo młodego wieku, Kamila co rusz błyskała inteligencją i swoją kobiecą intuicją. Tak było i teraz. Nie kryłem więc podziwu dla jej spostrzegawczości, bystrego umysłu i szybkiego kojarzenia faktów. - Jesteś niezłą aparatką Kamilo, wiesz o tym, prawda? Czyżbyś potrafiła czytać w moich myślach? - zapytałem w miarę neutralnie, chociaż wewnątrz byłem pod wrażeniem i pojawiło się pytanie, czym zasłużyłem sobie na taką otwartą, szczerą i mądrą dziewczynę. - Ponieważ nie musimy się spieszyć, więc co powiedziałbyś na 'co nieco' w sytuacji sam na sam, w jakimś ustronnym miejscu, gdzie moglibyśmy się zatrzymać i zakotwiczyć. Siedząc na twoich kolanach, na chwilę przed telefonem od Eli, czułam, że ten twój kolega z dołu też domagał się uwolnienia i ulgi. Nie miałeś przypadkiem podobnego uczucia? Mówiąc to, patrzyła na mnie z zagadkowym uśmiechem, dając mi tym samym do zrozumienia, że powinienem się nią zająć, tak dla jej, jak ...