-
Czy to jest miłość, czy to jest kochanie? - cz. trzydziesta ósma
Data: 18.08.2023, Autor: franek42
... i dla własnej korzyści. - Nie mam nic naprzeciw, a poza tym sądzę, że za okazywanie takiej wyrozumiałości wobec mnie i tego wszystkiego, co się ze mną wiąże, zasługujesz ze wszech miar na szczególne potraktowanie i poświęcenie ci znacznie większej uwagi z mojej strony niż dotychczas. Słysząc moje słowa, Kamila obrzuciła mnie ponownie uważnym spojrzeniem. - Mówisz to poważnie Adamie i nie robisz sobie jaj ze mnie, prawda? Omal nie parsknąłem śmiechem. I bądź tu człowieku mądry. Tak źle i tak niedobrze. Co bym nie powiedział, to obraca się niejako przeciwko mnie. - Co prawda znamy się krótko Kamilo, ale myślę, że dałem ci już wystarczające dowody, że traktuję naszą znajomość poważnie i chciałbym być dla ciebie kimś więcej niż jajcarzem czy rozrywkowym facetem. Podobnie, jak ty dla mnie. Kamila momentalnie spoważniała, ale słysząc, że mówię to z uśmiechem, dość pogodnym, neutralnym tonem, oznaczającym, że nie miałem nic złego na myśli, więc po chwili sama też się wypogodziła. - Ja też nie chciałabym, aby to, co nas łączy i co do siebie czujemy, było przedmiotem żartów czy kpin, ale OK. Masz dość pogodne, wesołe usposobienie i czasem mówisz czy przedstawiasz sprawy w sposób, że trudno wyczuć czy żartujesz, czy mówisz poważnie, ale że w gruncie rzeczy jesteś szczerym, sympatycznym facetem, więc nie będę łapać cię za słówka. Pozwól więc Adamie, że powtórzę. Jestem podniecona i napalona na ciebie, więc ponownie pytam; czy zamierzasz coś z tym zrobić? Mam na ...
... myśli masze podniecenie i sposób zaspokojenia czy rozładowania tej sytuacji. Wyglądało na to, że Kamila korzystając z nadarzającej się okazji, postanowiła 'kuć żelazo, póki gorące' i przetestować moją szczerość i uczucia wobec niej, w nawiązaniu do moich wcześniejszych słów. No, cóż. Zdawałem sobie sprawę, że lekko nie będzie. Może nie do końca wszystko ode mnie zależało, ale sam sobie zgotowałem taki los. Czy miałem prawo narzekać? Chyba nie za bardzo. Pewnie nie jeden z moich kolegów chciałby znaleźć się na moim miejscu. Teraz jednak wypadało porozmawiać z mamą i Zosią. - Myślę Kamilo, że pierwsze, co powinienem zrobić, jako kapitan tej łajby, skoro uważacie, że nim jestem, to poinformować majtka (Zosię) i naszą pasażerkę (mamę), że nasz wyjazd jest nieaktualny. Potem, aby nie zostać posądzony, że jestem sztywnym, apodyktycznym facetem, bo podobno kapitanowie takimi są, zrobimy burzę mózgów i w sposób demokratyczny uzgodnimy, jak najlepiej wykorzystać dzisiejszy dzień. Później Kamilo, jeżeli nie zdarzy się nic niespodziewanego i sytuacja na to pozwoli, będę do twojej dyspozycji. Po prostu, dokończymy to, co zaczęliśmy, o ile oczywiście nadal będziesz tym zainteresowana. A teraz Kamilo, jeżeli możesz, to ogarnij się trochę, bo twoje gołe, dorodne cycki mogą spowodować, że jakiś sternik patrząc na nie, zagapi się i walnie w nas albo w inną łódź. A kiedy będziesz już przyzwoita, przejmiesz na chwilę ster, a ja spróbuję ściągnąć tutaj obie panie, abyśmy mogli porozmawiać i ...