1. Woda (XIX)


    Data: 28.08.2023, Autor: C10H12N2O

    ... Rozlegający się echem huk przeniósł się po drzewach. Pewnie wysadziło gdzieś transformator.
    
    Sztywny pająk zachwiał się, a potem wpadł do wody. Potężny plusk zgasił dym. Jezioro bulgotało przez chwilę, a potem już nic nie mąciło spokojnej tafli jeziora poza łukami delikatnych fal.
    
    – To koniec.
    
    Dominika oddaliła się od Patryka, trzymała go na wyciągnięcie ręki i poprawiała mu okulary.
    
    – Wszystko w porządku?
    
    Patryk skinął głową. Ale oczywiście nic nie było w porządku. Spojrzał z powrotem na wodę.
    
    – Wracajmy do domu i sprawdźmy, co u twojej rodziny.
    
    Dominika wstała i trzymała Patryka za rękę, prowadząc go z powrotem do przepompowni.
    
    Myśl o jego rodzinie przywróciła natychmiast trzeźwość działań Patryka. Mocno ścisnął jej rękę.
    
    – Myślisz, że wszystko z nimi w porządku?
    
    – Jestem pewna, że tak, inspektorze Langiewicz. Chodźmy ich odnaleźć. Posłała mu ponury uśmiech.
    
    Axcix rozejrzała się dookoła. Była uszkodzona. Wszystko było zniszczone. Próbowała zebrać raporty, ale napotkała tylko iskry i błyski. Co oni jej zrobili? Główny procesor był sprawny jedynie w trzynastu procentach. W głębi serca wiedziała, że nie będzie w stanie samodzielnie dokonać napraw. Kiedy jej twórcy przybędą za kilkaset lat, będą bardzo niezadowoleni z jej misji.
    
    „Gdzie ja jestem?” Głos Dawida odbił się echem w jego głowie. Co się stało?
    
    „Nie może być. Co zrobiłeś, antropoidzie?” Axcix nie rozumiała, dlaczego słyszy głos w swoim pancerzu. Stworzenie w jakiś sposób ...
    ... połączyło swój umysł z jej umysłem. Czy ten gatunek był aż tak wyrafinowany?
    
    „Czy jesteś tym gigantycznym pająkiem? Gdzie jest moje ciało?” Dawida ogarnęło zrozumienie. Nie był już Dawidem. Nie do końca. „Pozwól mi odejść.”
    
    „Nie mogę pozwolić ci odejść. Jesteśmy połączeni. Na dnie.” Axcix omal nie roześmiała się z przerażenia z powodu tego, co ją spotkało.
    
    „Więc nie jesteśmy martwi?” Robert był pewien, że nie żyje. „Wyślij mnie tam z powrotem. Potrzebuję cipki.”
    
    „Jest was dwóch?” Teraz Axcix się śmiała. To było zbyt wiele.
    
    „Nigdzie nie idziesz, Robercie. Upewnię się. Zmusiłeś mnie do robienia tylu strasznych rzeczy.” Dawid pamiętał każdy szczegół swojego poprzedniego życia z absolutną dokładnością. Żałował, że nie może zapomnieć.
    
    „Chrzanić to. Jestem królem Pilchowa, Dawidzie. Naprawmy to i wynośmy się stąd.” Robert próbował podnieść rękę w niestosownym geście w kierunku Dawida, ale stwierdził, że Dawida nie ma, a on wydawał się nie mieć ręki.
    
    „Cisza.” Axcix wysłuchiwała sprzeczek dwóch przedstawicieli dominującego gatunku. „Cisza!” Ośmielili się ją zignorować. Zapowiadało się na to, że wieki na dnie tego jeziora, będą mijały dla niej bardzo powoli.
    
    – Nazywam się Jacek Rojecki. Moja żona to Sandra. Jej panieńskie nazwisko Langiewicz. Czy mogę się z nią skontaktować?
    
    Jacek pokazał strażnikowi swoje dokumenty. Spojrzał w lewo, gdzie mężczyźni w mundurach wznosili dziewięciometrowy betonowy płot zwieńczony drutem kolczastym.
    
    – Przepraszam. Nie może pan ...
«12...8910...»