-
Dzika sytuacja cz.7 Ostatnia – Bardzo szczęśliwe zakończenie.
Data: 28.08.2023, Autor: andairalone
... ale jakby przeze mnie. Nagle się odezwał. - Wstań. - Nie. - Kurwa – zaklął, a ja poczułam lepki płyn, wydobywający się z jego chuja. Roztarłam go placem na jego całej długości, a potem go zlizywałam. Miał niedowierzające spojrzenie, ale to mi się podobało. - Wstań – powiedział już trochę spokojniej i bez uniesienia. Wstałam. *** Rano już go nie było, nie było jego, ani seksownego uniesienia. Dom, w którym byłam, nie przypominał już jego domu. Bo to, do cholery, nie był jego dom. Leżałam na swoim łóżku w swoim pokoju. Sama. I to było niemożliwe. Ten pajac musiał mnie jakoś uśpić, ale jak? Nie piłam nic, nie jadłam. Jedyne co miałam w ustach wczorajszego wieczoru to on i jego sperma. Oh, jego sperma. Ona musi mieć takie właściwości. To nie może być już bardziej dzikie. Usłyszała swój telefon, to znaczy dźwięk, wydobywający się z niego i sygnalizujący nadejście wiadomości. A wiadomość miała następującą treść i była od następującego nadawcy: DAMIAN?: To nigdy nie miało być więcej niż wspomnieniem dla Ciebie. Dziwnie to wyglądało, więc szybko odpisałam. JA: Czyli to już koniec? Nawet nie powiedziałeś do widzenia. DAMIAN?: Mówienie do widzenia to strata oddechu. Jezu, był jakiś dziwny. Gdzie te wulgaryzmy, co? Postanowiłam powtórzyć wiadomość. JA: Czyli to już koniec? Ale on nie odpisał po minucie ani pięciu, ani w ogóle. Nie odpisał. Minął dzień i dwa. Potem tydzień i zaczęłam już na poważnie za nim tęsknić. Napisałam jeszcze raz ...
... wiadomość, mówiącą o tym, że chcę się spotkać, ale nie było żadnej odpowiedzi. Zero reakcji. Może on naprawdę chce to skończyć. Zrobiło mi się niedobrze. Nagle zadzwonił telefon i byłam pewne, że teraz to zwymiotuje. Dzwonił. Damian. Odebrałam, ale głos w słuchawce, to nie ten głos i nie ten Damian. - Gdzie jest Damian? – zapytałam po prostu. - Słuchaj, nie pozwolił dzwonić, ale czuję, czuję, że powinienem ci powiedzieć Olu. - Co? – to było dziwne. - Po prostu posłuchaj. To nie jest rozmowa na telefon, ale nie mam teraz czasu, żeby gdzieś wyjść. Nie wiem, co was łączyło, Ciebie i jego. Mówił, że to nic poważnego, wiesz, faceci często tak mówią, ale… - głos mu się łamał i on sam brzmiał, jakby się nim dławił – On miał w piątek operacje, nie wiem, czy o tym wiedziałaś. Chodziło o te nerki. Od dziecka ma z nimi problem, jedną wycięli mu, jak był jeszcze dzieckiem, i wszystko grało, ale teraz, ostatnio. Ostatnio ta druga zaczęła być niewydolna. Mieli mu robić przeszczep, boże, zrobili mu ten przeszczep, ale wiesz, jak to jest z operacjami, chirurg nie może uratować ci życia, jeśli ta nerka się nie przyjmie… Rozłączyłam się. Nie wierzyłam w to, co słyszę. Nie wierzyłam w Damiana i w swoje zdolności słuchowe. Moje uszy chyba popierdoliło. Włożyłam buty i poszłam po samochód. Nie za dobrze pamiętałam tę drogę, ale musiałam tam pojechać, bo nie wierzyłam. Zajęło mi to ponad godzinę, cały czas źle skręcałam, ale w końcu dotarłam do tego piekielnego domu. Przy bramie ...