-
Nowe wątki i dziwne sny (V)
Data: 27.09.2023, Kategorie: sny, kryminał, Autor: BlueNight
... dzierżąc w dłoniach paczkę mrożonych sajgonek. „Kto się tam dobija?”, zastanawiam się, gdy ktoś zaczyna głośno uderzać w drzwi. Rozdrażniona podchodzę i uchylam je, a w wąskiej szczelinie stoi tylko szczerzący się Adam. – Czego chcesz? – pytam. Chłopak patrzy na mnie lekko zaskoczony, ale po chwili pokazuje butelkę wina i tacę w drugiej ręce. – Przyniosłem ci kolację. – Dzięki, nie musiałeś wyważać drzwi. – Miałem zajęte ręce. – Widzę – mówię, gdy Adam wchodzi do środka z szeroką tacą na jednej ręce i butelką wina w drugiej. – Przygotowałeś się. – Może zjemy na zewnątrz. – Gdzieś tu jest koc. Wciągnę tylko coś na siebie – zdaję sobie sprawę, że Adam wpatruje się w moje tatuaże. Po chwili wychodzimy, jak z ciężkim kocem, a on z jedzeniem i idziemy w stronę jeziorka. Na mały piknik. Adam fachowo odsłania tacę i rozstawia talerze na kocu. Już z daleka czuję pokryte czosnkową oliwą i przypieczone grzanki, sałatkę z fetą i ogromny omlet. – Wygląda pysznie. – Zasłużyłaś. – Przez żołądek do serca? – pytam, uśmiechnięta. – To najprostsza droga – odpowiada z uśmiechem niewiniątka. „Ma rację”, myślę, czując, że ślinka zaczyna mi cieknąć na widok zawartości tacy. Adam sprawnie wyciąga do końca, na wpół wyciągnięty korek. Wstaję szybko i biegnę do pokoju, by po chwili wrócić z lampkami. Mam wrażenie, że w wieczór, taki jak ten, nie chcę być sama. Dawno nie byłam na randce. Podaję lampkę Adamowi, a ten nalewa płynu barwy krwi. Biorę mały łyk na ...
... spróbowanie. Wino jest ciężkie, przyjemnie wytrawne, niemal dokładnie takie, jakie sama bym wybrała w sklepie. Przez moment zastanawiam się, skąd wiedział, jakie wino lubię, chociaż nigdy mu nie mówiłaś. Odpędzam jednak tę myśl, spychając ją na karb paranoi. „Chwilo trwaj”, smakuję wino i pozwalam mu rozlać się na języku. – Trafiłeś idealnie – mówię rozmarzona. – Cieszę się. Smacznego. – Dziękuję, wzajemnie – odpowiadam. Omlet jest bardzo dobry, zresztą wszystko smakuje idealnie. Moje kubki smakowe mają ochotę zaśpiewać z podniecenia, a cicho głosik wewnątrz skanduje „wyjdź za niego”. – Jak poszukiwania. – Marnie, znaleźliśmy ślady, ale wszystko się urywa. – Tak? – Tak, niestety. Pewnie pojechali za granicę. Zresztą ciężko wyczuć. Nawet psy się poddały – uśmiecham się z udawaną lekkością. – Paskudna sprawa. Dasz sobie radę. Wierzę w ciebie. – Patrzę mu w oczy i podziwiam ich kolor. Rozmowa toczy się leniwie. Opowiadam mu o autostopowiczach i rozmowie z Nikodemem oraz o moich wątpliwościach. Przez chwilę rozmawiamy o moich tatuażach. Przysiada się bliżej i czule sunie palcami po piórach feniksa. Pozwalam mu na pocałunek, delikatny, nieco wstydliwy, ale przyjemny. Patrzy mi w oczy, ten złoty chłopiec. Wtedy zbliżam się do niego i na moment przejmuję inicjatywę, wpijając się w jego wargi. Kładziemy się na kocu, słysząc bzyczenie owadów wokół. – Widziałam, że macie gości. – Tak. Kilka osób przyjechało w weekend. – Mało tu ludzi. – Tak ...