-
Po dyskotece w Czaderii
Data: 28.09.2023, Autor: daida
... ramiona. Przyciągnął do siebie, przeniósł gąbkę na piersi, Czekała na to i pieścił je gąbką, gdy ona oparta się plecami o niego poddając się jego ruchom, dysząc. Rozchyliła uda, gdy sięgnął gąbką w krok. Ręką ujęła jego rycerza, którego czuła na plecach powyżej talii. Deszcz wody lał się na jej twarz, spływając po piersiach, brzuchu… Masowała go ciągle, który znów był gotów na wszystko. Odwróciła się nagle, podniosła nogę na jego biodro, teraz dyszała głośno. Podciągnął ją, wtedy jej druga noga oparła się o drugie i wszedł w nią jakoś lekko, bez pomocy rąk. Jęknęła, ale unosząc się rytmicznie, ze względu na ból, nie pozwalała na zbyt głębokie wejścia. Nie była ciężka, ale wiedział, że tak długo nie wytrzymają. Woda w koło szalała po nich. Nie był bliski dojścia, ona też, ale chwilę tak dawali siebie wzajemnie. Wyskoczyła nagle z niego. - Teraz ja. Zabrała mu gąbkę. Dodała mydła. Obróciła go plecami do siebie i zaczęła pocierać energicznie z zapałem, choć delikatnie, omijając widoczne rany. Przywarła do niego całując mu plecy, ręce przeniosła na jego piersi, brzuch, podbrzusze, samca, którego myła bardzo starannie, klejnoty i pod nimi krocze, wnętrze ud. - Dość – poprosił dysząc, z głową uniesioną wysoko i oblewaną strumieniem wody twarzą. Odstąpiła, zamknęła wodę, otworzyła kabinę i podała mu duży, gruby ręcznik. Wycierał ją delikatnie, całą, czemu poddawała się z lubością, z zamkniętymi oczami. Żałowała tylko, że nie sięgnęła po jego orła ustami, gdy go myła, ...
... na co miała ogromną ochotę pod prysznicem. Wyszła i sięgnęła po szlafroczek który, gdy założyła, nie przykrywał ani kawałka jej uda. Gdy przewiązała się paskiem w talii, zdziwił go widok przykrytej, podkreślonej paskiem jej apetycznej pupy. Z ręcznikiem zawiniętym w pasie i wyszedł za nią do kuchni. Szybko przygotowała coś do przegryzienia, pieczywo, wędlinki, pomidory. Usiedli. Uświadomił sobie, że ona siedzi gołą pupą na chłodnym wysokim stołku. On, na grubym, choć wilgotnym ręczniku. Zaczął mu przeszkadzać ciągle gotowy do boju rycerz, skrępowany ręcznikiem. Dyskretnie, jak mu się zdawało, ułożył go na sobie na brzuchu pod blatem. Taki stan go krępował. Co innego gdy był nagi, tego jakoś się nie wstydził. Uważał, że nagość kobieca jest o wiele skromniejsza niż męska. Uśmiechnął się nieznacznie. Gdy już jedli w milczeniu, przyglądając się sobie dostrzegła, że wpatruje się w jej biust, który odsłonił się lekko spod poły szlafroczka. - Nie podglądaj, nie ładnie i do tego przy jedzeniu – szybko zasłoniła pierś, ale uśmiechała się figlarnie. - A tam co jest – spytał w pewnej chwili wskazując na zamknięte drzwi. - To moja pracownia. - Naprawiasz zegarki, szyjesz, malujesz? – spytał pół żartem, pół serio. - Nie, tam mam bibliotekę i komputery. Jestem tłumaczką z portugalskiego. Zrobił oczy. To dlatego Cesaria, pomyślał. - Urodziłam się w Lizbonie, tam chodziłam do szkoły, studiowałam iberystkę. Tu mieszkam dopiero od kilku lat. Rodzice tam pracowali. ...