1. Zdzira


    Data: 06.10.2023, Autor: agnes1709

    ... wzrok, chciałam wyjąkać coś na wzór przeprosin, ale figlarny błysk w ciemnych tęczówkach oczu mnie zahipnotyzował.
    
    Uchwycił moją głowę w obie dłonie i uśmiechnął się. To było takie odruchowe, refleksyjne i beztroskie, chciałam, żeby trwało.
    
    Przysunął się i nieśmiało dotknął moich ust – lekkie muśnięcie w samym ich kąciku, jakby chciał sprawdzić moją reakcję. Wstrzymałam oddech i przylgnęłam do niego, opierając się całym ciałem – przejrzyste zaproszenie.
    
    Usta wpiły się w moje, gubiąc początkową delikatność, całował mocno, zachłannie. Jego dłonie błądziły w moich włosach, a język dawał niezwykłą błogość. Twarde wargi rozgniatały moje, zabierały oddech, lecz wlewały przyjemność, czystą i mocną.
    
    Oderwał się równie gwałtownie. Rozejrzałam się wkoło – mnóstwo ludzi obserwowało nas dyskretnie. Nawet nie chciałam wiedzieć, co myślą.
    
    Na chwilę zabrakło mi tchu, a policzki pokrył krwisty rumieniec. W głębi opanowała mnie narastająca gwałtownie siła, domagająca się, by wszystko jej podporządkować i poddać się temu upajającemu uczuciu. Odrzucić precz wszystkie podszepty rozumu i logiki, odrzucić resztki zdrowego rozsądku i oddać się emocjom.
    
    Jego wyciągnięta ręka, nieme: “chodź”, wyjście z baru, droga do mieszkania, parking, winda, drzwi... w ciszy, z drżeniem rąk i nóg, szybko i bez zastanowienia.
    
    Nie wiem jak, nie wiem, dlaczego i nie wiem, kiedy, stałam już w jego sypialni, oparta o zimną ścianę. Był o krok, bawiąc się kosmykiem moich włosów.
    
    – Jesteś ...
    ... pewna?
    
    – Nie, nie jestem. Nie każ mi decydować, nie pytaj, nie mów, po pros...
    
    Przerwał mi, uwięził w silnym uścisku warg, rąk i reszty ciała. Tylko na chwilę, na moment i tylko po to, aby zamknąć mi usta. Skutecznie.
    
    Odsunął się o krok i zaczął rozbierać. Mój wzrok podążał za ruchem jego dłoni. Guzik po guziku, milimetr po milimetrze i koszula opadła na podłogę, tworząc białą plamę na szarym dywanie, podobny los spotkał resztę garderoby. Był już zupełnie nagi, a wpadające przez okno promienie księżyca tworzyły artystyczne refleksy na jego ciele. Usiadł na brzegu łóżka, a ja stałam jak zahipnotyzowana, nie mogąc zdobyć się na najmniejszy ruch.
    
    – Rozbierz się – niski, głęboki, lecz cichy głos wyrwał mnie z tego letargu.
    
    Ręce mi drżały, ale zdjęłam sukienkę, jedyną część ubioru jaki dziś posiadałam. Odruchowo spuściłam wzrok i zasłoniłam piersi rękoma, jakby to miało mi w czymś pomóc.
    
    – Spójrz na mnie i zabierz te ręce, do cholery! – krzyknął.
    
    To było trudniejsze, niż myślałam, sekundy na zastanowienie i odrzucenie wątpliwości, nie było już odwrotu, nie chciałam go.
    
    Uniosłam głowę. To co zobaczyłam w jego spojrzeniu przełamało mój opór, wstyd i wszystko, co uruchamiało wewnętrzny hamulec. Pragnienie, pożądanie i zachwyt.
    
    Zrzuciłam buty i chciałam podejść, chciałam go dotknąć, chciałam zatracić się w nim bez reszty, lecz nie zrobiłam nawet kroku, bo padł kolejny rozkaz:
    
    – Nie tak, klęknij.
    
    Zrozumiałam. Bardziej pewna siebie opuściłam się i na czworaka, ...
«1...3456»