-
Książka do polskiego cz. 4
Data: 12.10.2023, Autor: HarryKeogh
... dzieci? -Dziewczyny aktualnie nie mam - odpowiedziałem- żony tym bardziej, a o dzieciach nic nie wiem. -Aktualnie - Marta wybuchła śmiechem - czyli, nadal szukasz tej jedynej. -Można tak powiedzieć - odparłem i sięgnąłem do kieszeni po papierosy- palisz jeszcze? - spytałem. -Jeszcze tak- odparła Marta wyciągając papierosa z paczki- ale że Ty palisz? Nie lubiłeś, jak ja paliłam. -No wiesz, dla osoby nie palącej, która całuję palącą, to jak lizanie popielniczki- odparłem mrugając okiem do pięknej wysokiej blondynki. -Ty draniu, ale lizałeś tą popielniczkę z przyjemnością - powiedziała Marta, zaciągając się papierosem. -Nie miałem wyjścia- odpowiedziałem z szyderczym uśmiechem. - Jednak drań z Ciebie- odparła blondynka, lekko uderzając mnie pięścią- a gdzie pracujesz, zrobiłeś studia? -Tak, od czterech lat pracuję w E i w końcu kupiłem mieszkanie, nie duże, dwa pokoje, ale własne. -To super - odpowiedziała Marta - no ja po studiach zostałam w W, ale za miesiąc wracam, znalazłam tu pracę. Już miałam dość W. -To fajnie, może będziemy się czasem spotykać. -Może- odparła z uśmiechem Marta- chodźmy do środka, bo się zaczną o nas znajomi martwić. -A może pójdziemy gdzieś w spokojniejsze miejsce - zaproponowałem- strasznie fałszują. -Oj tam, oj tam. Pamiętam, jak z Jackiem darliście się po paru piwach śpiewając. A właśnie, co u niego, widujecie się jeszcze?- spytała Marta. -Cały czas. Za tydzień w trójkę lecimy do Grecji. -W ...
... trójkę? -No z Magdą, pobrali się dwa lata temu. -Kurwa, zajebiście -odparła blondynka- muszę się z nią kiedyś spotkać. Dasz mi potem numer jej telefonu. To gdzie chcesz pójść? -Możemy iść do mnie- powiedziałem. -Szybki jesteś Tomuś - odpowiedziała z uśmiechem Marta - w sumie, czemu nie. Za pięć minut się tu spotkamy. Ok? -Dobra, to za pięć minut - odpowiedziałem i dogasiłem papierosa. Po pięciu minutach, staliśmy przed pubem. - To gdzie to Twoje gniazdko? - spytała Marta. -W sumie możemy się przespacerować, to jakieś dwadzieścia minut stąd na nogach. -Mam w tym iść dwadzieścia minut?- Marta pokazała na swoje wysokie szpilki. -Dobra, pojedziemy taksówką - odparłem. Po pięciu minutach jazdy byliśmy na miejscu. -Daleko się nie przeprowadziłeś - stwierdziła Marta, gdy wysiedliśmy z taksówki pod blokiem. -Przedtem mieszkałem na innym osiedlu, wynajmowałem kawalerkę. -I wylądowałeś obok mamusi, na obiadki masz blisko - szyderczo śmiała się Marta wsiadając do windy- które piętro? -Ósme -odparłem. -Mmm, nawet to samo piętro - śmiała się uroczo wysoka blondynka. -Uprzedzam, że układ mieszkania jest taki sam- odparłem. -To nie miałeś problemu z umeblowaniem- dalej ze śmiechem dogryzała mi Marta- dobra już nic nie mówię - dodała widząc mój błagający wzrok. Weszliśmy do mieszkania. Marta zaczęła zaglądać wszędzie. -Jeszcze kuchnie muszę wymienić, ale na razie nie mam kasy. -Sam wszystko wybierałeś? - spytała Marta. -Płytki do łazienki ...