-
Saga o gwiezdnej kobiecie, czyli wyznanie…
Data: 18.10.2023, Kategorie: wojna, smutek, kochanka, wspomnienia, samobójstwo, Autor: Agnessa Novvak
... zaufanym i o którym wiedziałam, że dyplomatycznie przemilczy każdy ślad na ciele badanej. Po paru dniach doktor przyszedł, zbadał Anielę bardzo starannie, po czym poprosił o gorącą wodę, mydło i ręcznik. A gdy już zużył chyba połowę kostki, dodał do listy życzeń jeszcze butelkę wódki i trzy kieliszki. Następnie wypił, zachęcił nas do tego samego, nalał sobie jeszcze raz i powiedział krótko: gruźlica. W takim stadium, że nawet w lepszych czasach mógłby co najwyżej opóźniać nadejście nieuniknionego. Tym razem poczułam się nie jakbym oberwała młotkiem, a raczej po staranowaniu przez rozpędzony wóz z węglem. Nie mogłam uwierzyć w ani jedno jego słowo. Nie chciałam! Nie potrafiłam! Nie! Ocknęłam się, dopiero gdy lekarz zatrzasnął za sobą drzwi. Nie miałam pojęcia, co właściwie dalej robić. Przeklinać cały świat? Znowu się rozryczeć w nadziei, że mi to pomoże? A może chociaż spróbować jakoś pomóc Anieli w jej ostatnich chwilach? Ona zaś tylko kołysała się na krześle, wyraźnie unikając mojego wzroku. Kiedy zaś nasze spojrzenia wreszcie się spotkały, uśmiechnęła się słabo, jakby znów chciała mnie przeprosić. A może mi się zdawało? Jednak nie – po kolejnych kilku minutach milczenia wreszcie się podniosła, napełniła kieliszek po brzegi i wychyliła. Zapytała ochryple, czy nie poczęstuję ją papierosem – niestety, żadnego nie miałam, za to niezawodny w takich wypadkach Stachu i owszem, więc poleciałam do niego tak jak stałam, by odkupić choćby parę sztuk. A gdy wróciłam już ...
... ze zdobyczą, Aniela uśmiechnęła się słabo i najpierw wypaliła wszystko, co przyniosłam, a następnie nalała sobie raz jeszcze. Po czym podeszła do mnie chwiejnie, chwyciła za dłoń i położyła ją na swojej nieprzyjemnie chłodnej twarzy. I tak stała, a ja nie miałam pojęcia, jak zareagować. Zwłaszcza gdy objęła palce wargami i zaczęła delikatnie ssać. Tak jak dawniej, jak kiedyś… Miałam cichutką nadzieję, że na tym się nie skończy, zwłaszcza gdy Aniela najpierw pociągnęła mnie w kierunku łóżka, a później przytuliła. Kiedy jednak chciałam odwzajemnić czułość i pocałować ją choćby w policzek, odsunęła się i poprosiła, bym jej wysłuchała. Ten ostatni raz. Mówiła długo i jednocześnie niezwykle chaotycznie, co rusz urywając jakiś wątek i przechodząc do innego, zupełnie z nim niezwiązanego. Jakby wiedziała, że nie ma już dość czasu i w ten w jeden wieczór chciała wyrzucić z siebie wszystko, co dotyczyło mnie. Jej. Nas? A ja tylko uzupełniałam pusty kubek, talerzyk i – jeśli zaszła i taka potrzeba – kieliszek, oraz podawałam coraz mocniej zaplamioną chusteczkę, gdy zaczynała kasłać. I słuchałam. O tym, że tak naprawdę z początku uważała mnie za rozkapryszoną pannicę, która na dodatek jakoś dziwnie jej się przyglądała. Że wcale nie chciała się zgodzić na przymiarki tej feralnej sukni, zaś moje zaskakujące zachowanie skrępowało ją dokumentnie. Tak bardzo, że nie była w stanie nawet zaprotestować, gdy ją rozebrałam, natomiast po powrocie do domu poważnie zastanawiała się, czy w ...